Precyzyjne ostrzeżenie z Waszyngtonu
W czwartek, 10 września 2026 roku, premier Donald Tusk wziął udział w szczycie szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie. To tam, tuż po zakończeniu obrad, padły słowa, które w obecnej sytuacji geopolitycznej mrożą krew w żyłach. Szef polskiego rządu poinformował, że w ostatnich godzinach odebrał „dość precyzyjny raport” bezpośrednio od dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Johna Ratcliffe’a. Dokument dotyczy perspektywicznych zdarzeń w nadchodzących miesiącach.
Co dokładnie zawierał dokument? Tego oficjalnie nie ujawniono ze względów bezpieczeństwa. Jednak sam ton wypowiedzi polskiego premiera nie pozostawia złudzeń. – Tak jak już na ten temat mówiłem i ostrzegałem od wielu miesięcy, należy spodziewać się różnych scenariuszy. Polska i cała Europa musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej – podkreślił Donald Tusk.
Intensywna dyplomacja i wizyta w Moskwie
Sprawa ma szerszy kontekst dyplomatyczny i wywiadowczy. Kilka dni wcześniej, pod koniec sierpnia, szef CIA John Ratcliffe odbył niespodziewaną wizytę w Moskwie, gdzie spotkał się z kierownictwem rosyjskich służb – szefem SWR Siergiejem Naryszkinem oraz dyrektorem FSB Aleksandrem Bortnikowem.
Z kolei na początku września polskie służby rozpoczęły bezpośrednią wymianę informacji ze stroną amerykańską. We wtorek minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak złożył wizytę w siedzibie CIA, gdzie przeprowadził kluczowe rozmowy z Ratcliffem, a w środę spotkał się z zastępcą dyrektora Wywiadu Narodowego USA Aaronem Lukasem. Głównymi tematami tych rozmów były rosyjskie działania dywersyjne oraz rosnące ryzyko eskalacji. Jak zaznaczył Tusk, z całej Wspólropy to właśnie Polska bierze na siebie najtrudniejsze zadanie związane z ochroną wschodniej granicy.
Incydent na granicy i groźba sabotażu
Ostrzeżenia amerykańskiego wywiadu to nie tylko teoria. Podczas wystąpienia w Bratysławie premier wyjawił, że w nocy ze środy na czwartek doszło do groźnej sytuacji. Dzięki wzorowej, natychmiastowej współpracy polskich oraz ukraińskich służb udało się zażegnać bezpośrednie zagrożenie dla jednego z przejść granicznych. Szczegóły operacyjne utajniono, ale rząd nie ukrywa obaw.
Premier powiązał te wydarzenia z niedawnymi prowokacjami w regionie – m.in. z oskarżeniami, jakie 11 września wysunęło MSZ Mołdawii pod adresem Rosji w związku z celowym ostrzałem ukraińskiej części przejścia granicznego Tudora-Starokozacze.
- Spodziewane akcje dywersyjne na przejściach granicznych z Ukrainą.
- Ryzyko prowokacji wymierzonych w infrastrukturę krytyczną.
- Zagrożenie tzw. sabotażem wewnętrznym w kraju.
Państwo polskie i jego służby pozostają w stanie najwyższej gotowości. Nadchodzące miesiące – jak wynika z analiz wywiadowczych sojuszników – mogą przetestować odporność całej wschodniej flanki NATO.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE