Wojna w Ukrainie przynosi doniesienia, które mocno trzęsą rosyjskim zapleczem dowódczym. Według informacji przekazanych przez ukraińsko-tatarski ruch partyzancki Atesz, w nocy z 26 na 27 sierpnia w okupowanym Doniecku doszło do potężnego uderzenia w rosyjskie punkty dowodzenia. Głównym celem operacji miał być generał porucznik Siergiej Milczakow – dowódca nowo utworzonej rosyjskiej 51. Armii Ogólnowojskowej.
Moskwa twardo milczy. Brak oficjalnego potwierdzenia ze strony rosyjskiego resortu obrony podsyca falę spekulacji. Jednak w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej, zwłaszcza na kanałach prowojennych blogerów na Telegramie, zawrzało.
Kim był generał Milczakow?
To postać absolutnie kluczowa dla rosyjskich operacji w Donbasie. Milczakow od 2022 roku dowodził 1. Donieckim Korpusem Armijnym, który w 2024 roku został przekształcony w 51. Armię. Na jego koncie zapisano m.in. krwawe i wyniszczające natarcia na Awdijiwkę oraz rejon Nju-Jorka w obwodzie donieckim. W sierpniu 2024 roku Władimir Putin osobiście docenił jego zasługi, przyznając mu prestiżowy tytuł Bohatera Federacji Rosyjskiej.
Jeśli doniesienia o jego śmierci się potwierdzą, będzie to jeden z najwyższych rangą rosyjskich dowódców wyeliminowanych od początku pełnowymiarowej inwazji.
„Wydany przez swoich”?
Szczególną uwagę zwraca niezwykła precyzja, z jaką rakiety uderzyły w główne oraz zapasowe stanowiska dowodzenia w Doniecku. Tak punktowe trafienie w ukryty sztab wywołało szok wśród rosyjskich korespondentów wojennych.
W mediach społecznościowych głośno wybrzmiewają opinie, że tak dokładne namierzenie pozycji generała nie było dziełem przypadku. Znana rosyjska dziennikarka i komentator wojenna Anastazja Kaszewarowa sugerowała wprost możliwość wycieku poufnych informacji z wewnętrznych kręgów rosyjskiej armii. Innymi słowy: Milczakow mógł zostać po prostu „wydany” przez kogoś ze swojego otoczenia.
Partyzanci z ruchu Atesz, których nazwa w języku krymskotatarskim oznacza „ogień”, od lat prowadzą skuteczną działalność szpiegowską i dywersyjną na okupowanych terenach. Ich raporty o likwidacji rosyjskich kadr dowódczych coraz częściej znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, paraliżując struktury sztabowe agresora.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE