Areszt dla prezesa PKOl utrzymany
Poniedziałkowe popołudnie nie przyniosło przełomu dla szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. 14 września 2026 roku Sąd Okręgowy w Katowicach wydał kluczową decyzję w sprawie dalszego losu Radosława Piesiewicza. Wymiar sprawiedliwości rozpatrzył zażalenie złożone przez obronę i zdecydował jednoznacznie: podejrzany pozostanie w tymczasowym areszcie.
Przypomnijmy, że cała machina ruszyła pod koniec sierpnia. W czwartek, 27 sierpnia, funkcjonariusze zatrzymali Piesiewicza w Warszawie. Sprawa od początku budziła ogromne emocje, a nazwisko szefa PKOl zaczęło być odmieniane przez wszystkie przypadki w kontekście głośnej afery giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Zarzuty prokuratury: Płatna protekcja i faworyzowanie wierzycieli
Śląski wydział Prokuratury Krajowej nie ma wątpliwości co do wagi zebranego materiału dowodowego. Śledczy postawili Piesiewiczowi dwa poważne zarzuty:
- Płatna protekcja – chodzi o sytuację z 2025 roku, kiedy szef PKOl miał powoływać się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wynikające ze znajomości z byłym premierem. W zamian za załatwienie korzystnego rozstrzygnięcia dla szefa Zondacrypto, Przemysława Krala, miał przyjąć łapówkę w postaci ekskluzywnego zegarka warta blisko 170 tys. zł.
- Działanie na szkodę wierzycieli – w kwietniu 2026 roku, w obliczu nadciągającego kryzysu i problemów z wypłacalnością platformy kryptowalutowej, Piesiewicz miał nakłaniać zarząd spółki do wypłaty własnych środków (195 tys. zł oraz 100 tys. euro), odzyskując pełny kapitał kosztem innych inwestorów.
Sąd Rejonowy Katowice-Wschód 29 sierpnia zdecydował o trzymiesięcznym areszcie. Obrońca podejrzanego, mecenas Jędrzej Kupczyński, próbował podważyć tę decyzję, argumentując jej niezasadność. Sąd Okręgowy był jednak innego zdania.
Obawa matactwa i mur nie do przebicia
Podczas poniedziałkowego posiedzenia sąd odwoławczy w pełni podzielił argumentację prokuratury. Kluczowa okazała się obawa matactwa. Śledczy wskazali, że na wolności Piesiewicz mógłby utrudniać postępowanie, m.in. poprzez wpływanie na zeznania świadków lub wyjaśnienia innych podejrzanych.
Tym samym argumenty obrony, określane przez adwokatów jako merytoryczne, zostały odrzucone. Szef PKOl spędzi w areszcie co najmniej trzy miesiące, co w praktyce oznacza, że za kratami pozostanie do końca listopada 2026 roku. Sprawa ta wywołała trzęsienie ziemi w polskim sporcie, a presja polityczna i środowiskowa na władze komitetu olimpijskiego osiągnęła apogeum.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE