Afera wokół Zondacrypto eskaluje. Prokuratura żąda aresztu dla szefa PKOl

Strona głównaPolityka

Afera wokół Zondacrypto eskaluje. Prokuratura żąda aresztu dla szefa PKOl

Radosław Piesiewicz z wnioskiem o areszt. Śledczy ujawniają kulisy śledztwa ws. Zondacrypto
Luksusowy urlop musiał poczekać. Seryjna złodziejka z Warszawy wpadła na lotnisku
Gdzie utknął wniosek o ekstradycję Ziobry? Kulisy opóźnienia w ambasadzie

Zatrzymanie i zarzuty dla prezesa PKOl

W piątek, 28 sierpnia 2026 roku, sprawa wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego nabrała dramatycznego obrotu. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował oficjalnie o złożeniu wniosku o trzymiesięczny tymczasowy areszt dla Radosława P., szefa PKOl. Decyzja ta zapadła po dwudniowych, intensywnych przesłuchaniach w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Przypomnijmy: Radosław P. został zatrzymany w czwartek rano przez funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Śledczy przedstawili mu dwa poważne zarzuty karne. Pierwszy dotyczy płatnej protekcji (art. 230 § 1 Kodeksu karnego), za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Drugi odnosi się do zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w warunkach grożącej niewypłacalności (art. 302 § 1 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k.).

Cienie giełdy kryptowalut i luksusowe prezenty

Głównym tłem całej afery jest upadająca giełda kryptowalut Zondacrypto, która od października 2025 roku figurowała jako oficjalny sponsor PKOl. Według ustaleń śledczych, w obliczu nadciągającego kryzysu i zablokowania wypłat dla tysięcy zwykłych użytkowników, prezes PKOl zdołał w tajemnicy wycofać 100 procent własnego kapitału. Mowa o pokaźnych środkach – w grudniu 2025 roku miał zainwestować w tokeny około 200 tysięcy euro (czyli blisko milion złotych).

To jednak nie wszystko. W kręgu zainteresowania prokuratury znalazły się również relacje szefa PKOl z szefem Zondacrypto, Przemysławem Kralem. Śledczy badają wątek luksusowego zegarka wartego około 40 tysięcy euro oraz innych prezentów, które Radosław P. miał otrzymać w zamian za rzekome polityczne wstawiennictwo i lobbing w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Linia obrony i stanowisko PKOl

Sam podejrzany nie przyznaje się do winy. Wchodząc do budynku prokuratury, skwitował sytuację krótko, określając siebie mianem „bardzo dużej ofiary” i wskazując na polityczne podłoże działań śledczych. Odnośnie kontrowersyjnego zegarka, twierdził wcześniej w mediach, że sfinansował go z własnej kieszeni, a szef giełdy pomagał mu jedynie w samym zakupie.

Mimo zatrzymania prezesa, władze Polskiego Komitetu Olimpijskiego próbują zachować stabilność. Prezydium Zarządu PKOl wydało specjalny komunikat, w którym podkreśla, że stowarzyszenie działa w normalnym trybie, a jego organy funkcjonują w sposób niezakłócony. Ostateczny los Radosława P. zależy teraz od decyzji sądu, który rozpozna wniosek prokuratury o areszt.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: