Wybory w Szwecji w cieniu afery z botami. Służby rozbiły sieć dezinformacji

Strona głównaPolityka

Wybory w Szwecji w cieniu afery z botami. Służby rozbiły sieć dezinformacji

Sztuczna inteligencja zaleje nas fałSZem. Rzetelne dziennikarstwo to jedyna tarcza
Mit o ukraińskiej przestępczości w Polsce zweryfikowany. Co naprawdę mówią policyjne liczby?
Operacja dezinformacyjna na pograniczu. Sikorski reaguje na próbę skłócenia Polaków z Czechami

Wielkie starcie przy urnach w cieniu cyfrowych manipulacji

W niedzielę, 13 września 2026 roku, Szwedzi ruszyli do urn, by zdecydować o przyszłości 460 mandatów w jednoizbowym parlamencie – Riksdagu. O ponad 8 milionów głosów walczy rządzący od czterech lat centroprawicowy blok premiera Ulfa Kristerssona oraz lewicowa opozycja, która w przedwyborczych sondażach zyskuje niewielką, ale zauważalną przewagę.

Tegoroczna kampania różni się od poprzednich. Choć gospodarka i kwestie socjalne zepchnęły dawne główne tematy – takie jak imigracja czy przestępczość – na dalszy plan, prawdziwym zaskoczeniem okazała się skala cyfrowych brudnych zagrywek.

Operacja „Holiday” i zagraniczne boty

Na kilka dni przed otwarciem lokali wyborczych Szwedzka Agencja Obrony Psychologicznej (MPF) wydała oficjalny komunikat, który rzucił zupełnie nowe światło na bezpieczeństwo państwa. Służby rozbiły zaawansowaną sieć botów określaną kryptonimem Holiday.

Co kryło się za tą nazwą? Około 1,2 tysiąca kont w serwisie X (dawniej Twitter), które w latach 2025–2026 zdążyły wygenerować blisko 50 tysięcy wpisów, komentarzy i podań dalej.

  • Konta posługiwały się kradzionymi zdjęciami i wygenerowanymi tożsamościami.
  • Ślady prowadzą do azjatyckich firm, które sprzedały gotową infrastrukturę podmiotom państwowym.
  • Głównym zadaniem sieci była maksymalna polaryzacja szwedzkiego społeczeństwa i powielanie prorosyjskich narracji.

Eksperci nie mają wątpliwości: celem było podkopanie zaufania do demokratycznych instytucji w kluczowym momencie.

Polityczna gra nerwów bez ciszy wyborczej

Warto pamiętać o szwedzkiej specyfice – w kraju nie obowiązuje klasyczna cisza wyborcza. Jeszcze w sobotę politycy obu stron dwoili się i troili w mediach, próbując przeciągnąć na swoją stronę niezdecydowanych wyborców.

Stawką jest nie tylko stołek premiera. Kristersson przed wyborami zdążył dogadać się z liderem Szwedzkich Demokratów, Jimmym Åkessonem, obiecując nacjonalistom kluczowe resorty (m.in. MSW i ministerstwo ds. migracji) w zamian za poparcie. Lewica z kolei ostrzega przed tym kursem i stawia na odbudowę państwa opiekuńczego. Lokale wyborcze zamykają się o godzinie 20:00, a pierwsze oficjalne wyniki pokażą, czy cyfrowy szum zdołał faktycznie wpłynąć na decyzje Szwedów.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: