Zwrot w retoryce Rady Polityki Pieniężnej
Wrzesień 2026 roku przynosi zaskakujące przemodelowanie dyskusji o polskiej polityce monetarnej. Jeszcze niedawno rynki finansowe i kredytobiorcy z nadzieją wyczekiwali sygnałów o poluzowaniu polityki banku centralnego. Tymczasem członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP), Henryk Wnorowski, w rozmowie z agencją Reutera dał jasno do zrozumienia, że scenariusz zacieśnienia monetarnego – czyli po prostu podwyżki stóp procentowych – wcale nie jest w tym roku wykluczony.
Główna stopa referencyjna NBP utrzymuje się obecnie na poziomie 3,75%. Choć bazowym założeniem pozostaje stabilizacja kosztu pieniądza, bilans ryzyk na rodzimym podwórku wyraźnie się przechylił. Inflacja przestała spadać w komfortowym tempie, a presja cenowa zaczyna budzić niepokój członków gremium.
Co musi się stać, by RPP sięgnęła po podwyżki?
Ekonomiści i członkowie Rady coraz głośniej mówią o tzw. „czerwonych liniach”. Jak wskazuje Wnorowski, kluczowym impulsem do zmiany nastawienia byłoby trwałe utrwalenie się dynamiki cen powyżej górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP, czyli powyżej 3,5%.
W grę wchodzą konkretne liczby i czynniki ryzyka:
- Przyspieszenie wskaźnika CPI, który w sierpniu dotarł do 3,4% rdr (wobec 3,0% w lipcu).
- Niestabilne otoczenie zewnętrzne, w tym wciąż napięta sytuacja na rynkach surowców energetycznych.
- Luźna polityka fiskalna państwa oraz rosnący deficyt budżetowy, który spędza sen z powiek analitykom.
Warto zauważyć, że Wnorowski nie jest w swoich obawach odosobniony. Podobne sygnały płyną m.in. od Ludwika Koteckiego czy Przemysława Litwiniuka, którzy również wskazują, że w obliczu zagrożenia odkotwiczeniem oczekiwań inflacyjnych Rada nie zawaha się przed ruchem w drugą stronę. Nawet prezes NBP Adam Glapiński złagodził swój wcześniejszy, bardziej gołębi ton, przyznając, że perspektywa ewentualnego ruchu w górę stała się bardziej realna niż cięcia.
Co to oznacza dla portfeli Polaków?
Dla osób spłacających kredyty hipoteczne o zmiennym oprocentowaniu to sygnał ostrzegawczy. Wizja taniejącego pieniądza oddala się wielkimi krokami. Jeśli nadchodzące projekcje makroekonomiczne i jesienne odczyty inflacyjne potwierdzą, że presja cenowa ma charakter strukturalny, a nie przejściowy, listopadowe posiedzenie RPP może zyskać historyczny charakter. Ewentualne zacieśnienie polityki monetarnej stałoby się wówczas faktem, przekładając się bezpośrednio na wyższe raty kredytów.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE