Wrzesień w szkolnych ławkach i portfele rodziców
Wrzesień co roku wywołuje u rodziców ten sam dreszcz niepokoju. Prawie 5 milionów uczniów wróciło do placówek oświatowych, a domowe budżety musiały zmierzyć się z potężnym obciążeniem. Plecak, podręczniki, zeszyty, stroje na wf i cała masa drobnych akcesoriów potrafią wyczyścić konto w mgnieniu oka. Kołem ratunkowym dla wielu rodzin od lat pozostaje świadczenie w ramach programu Dobry Start.
Jednorazowe wsparcie w wysokości **300 zł** przysługuje na każde uczące się dziecko – bez względu na kryterium dochodowe. Pieniądze trafiają do uczniów szkół podstawowych, ponadpodstawowych, a także policealnych, aż do ukończenia **20. roku życia** (lub **24 lat** w przypadku osób z niepełnosprawnościami). System działa, wnioski spływają masowo do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ale czy kwota ustalona lata temu nadal ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością?
Ile warte jest 300 plus po latach? Zderzenie z inflacją
Program wystartował w **2018 roku**. Od tamtej pory nominalna kwota wsparcia ani drgnęła. Ceny w sklepach i księgarniach poszybowały jednak w górę w zawrotnym tempie. Ekonomistów i analityków nie dziwi fakt, że rodzice kręcą głowami nad sklepowymi paragonami.
Z wyliczeń ekspertów rynkowych wynika brutalna prawda: przez brak waloryzacji realna siła nabywcza dawnych trzystu złotych drastycznie spadła. Szacuje się, że dziś te pieniądze są warte w przeliczeniu na dawne ceny zaledwie niecałe **190 zł**. Aby utrzymać pierwotną wartość i sens programu, świadczenie musiałoby wynosić w granicach **475 zł**. Tymczasem kompletna wyprawka dla ucznia to obecnie wydatek rzędu **600–700 zł** w skromnym wariancie, a w przypadku pierwszoklasistów czy starszych roczników koszty często przekraczają **1000 zł**.
Miliony wniosków i głośne zapowiedzi polityków
Mimo że inflacja mocno nadgryzła wartość pomocy, zainteresowanie rządową pulą nie maleje. ZUS podsumował statystyki: do instytucji wpłynęły już ponad **2 miliony wniosków** obejmujące przeszło **3,2 miliona dzieci**, a na konta rodziców popłynęły setki milionów złotych. Czas na formalności ma zresztą swoje granice – ostateczny termin mija pod koniec listopada.
Temat wraca też na scenę polityczną jak bumerang. Wokół świadczenia narastają spore emocje, a opozycyjni politycy zaczynają licytować się na obietnice. Przemysław Czarnek z PiS niedawno publicznie zapowiedział, że po ewentualnym powrocie ugrupowania do władzy program czeka rewolucja – kwota ma wzrosnąć z obecnych 300 zł do aż **800 zł**. Czy to czysty populizm przedwyborczy, czy realna konieczność ratowania domowych budżetów? Czas pokaże, a na razie rodzicom pozostaje skrupulatnie liczyć każdy grosz.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE