Koniec epoki w PKOl? Wyciekła kluczowa korespondencja ws. Radosława Piesiewicza

Strona głównaSport

Koniec epoki w PKOl? Wyciekła kluczowa korespondencja ws. Radosława Piesiewicza

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował w środku nocy
Trzęsienie ziemi wokół Zondacrypto. Radosław Piesiewicz z zarzutami prokuratury
Trzymiesięczny areszt dla szefa PKOl. Władze komitetu zwołują pilne posiedzenie

Zatrzymanie, areszt i polityczne trzęsienie ziemi

Sytuacja w Polskim Komitecie Olimpijskim (PKOl) zmienia się jak w kalejdoskopie. Jeszcze do niedawna wydawało się, że lojalni współpracownicy będą do końca bronić skompromitowanego prezesa. Przypomnijmy: pod koniec sierpnia 2026 roku Radosław Piesiewicz został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na zlecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. Szybko usłyszał poważne zarzuty m.in. płatnej protekcji oraz zaspokojenia wierzycieli z pokrzywdzeniem innych, a sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu.

Gdy wydawało się, że struktury zabetonują się w obronie szefa, do mediów wyciekła poufna korespondencja. Zmienia ona absolutnie wszystko.

Wyciek z sekretariatu. Pałus nie będzie blokował opozycji

Portal WP SportoweFakty dotarł do wiadomości mailowych wymienianych między wiceprezesem PKOl Tomaszem Chamerą a sekretarzem generalnym organizacji Markiem Pałusem. To kluczowy moment. Pałus uchodził dotąd za jednego z najbliższych współpracowników Piesiewicza, który w przeszłości twardo obstawał przy tym, że szybkie odwołanie prezesa jest niezwykle trudne lub wręcz niemożliwe.

Tym razem ton odpowiedzi sekretarza generalnego był zupełnie inny:

„Szanowny Panie Prezesie, w związku z Pana wystąpieniem dot. zwołania Prezydium Zarządu PKOl informuję, że oczywiście podejmę niezbędne czynności techniczne dla ustalenia dogodnego dla członków Prezydium i możliwie nieodległego terminu spotkania” – napisał Marek Pałus.

Taka postawa oznacza jedno: nikt w centrali nie zamierza dłużej sabotować działań opozycji ani stawiać barier, które mogłyby chronić aresztowanego działacza. Droga do zwołania decydujących posiedzeń stoi otworem.

Błyskawiczny ruch opozycji i naciski z góry

Impuls do natychmiastowego działania wyszedł nie tylko ze środowiska sportowego, ale też z rządu. Apel o zdecydowane kroki wystosował m.in. minister sportu. Opozycja wewnątrzkomitetowa nie zwlekała. Wniosek o pilne zwołanie prezydium w trybie stacjonarnym wpłynął błyskawicznie.

Samo Prezydium Zarządu PKOl wydało też osobny komunikat, w którym oszczędnie, ale wymownie odniosło się do kryzysu:

  • Organizacja – zdaniem władz – działa w normalnym trybie.
  • Członkowie prezydium przyznają jednak, że ostatnie wydarzenia uderzają w wizerunek stowarzyszenia.
  • Dalsze kroki mają być podejmowane „w najbliższym czasie w zależności od decyzji uprawnionych organów”.

Warto dodać, że pod dokumentem podpisały się czołowe postaci polskiego sportu zasiadające w prezydium, takie jak Otylia Jędrzejczak, Marian Kmita czy Tomasz Chamera.

Co dalej z prezesurą Piesiewicza?

Sam zainteresowany nie składa broni łatwo – podczas niedawnego doprowadzenia do prokuratury skwitował całą sytuację, określając ją mianem „farsy”. Fakty są jednak brutalne. Izolacja w areszcie śledczym uniemożliwia codzienne zarządzanie potężną instytucją sportową, a brak politycznego i organizacyjnego parasola ochronnego ze strony własnych podwładnych przesądza o losach jego kadencji.

Kluczowe posiedzenie prezydium, na którym zapadną radykalne decyzje personalne, odbędzie się już w najbliższym tygodniu. Wygląda na to, że rządy Radosława w polskim komitecie zmierzają do szybkiego i bolesnego końca.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: