Mit o prostych szlakach obalony. Rzymskie drogi były krętsze, niż myśleliśmy

Strona głównaNauka

Mit o prostych szlakach obalony. Rzymskie drogi były krętsze, niż myśleliśmy

Technologia LiDAR obaliła mit. Średniowieczna forteca okazała się młodsza o stulecia
Monumentalne odkrycie pod rzymskimi ruinami. Ziemia odsłoniła tajemnicę starożytnego portu
Archeologiczna sensacja w Iranie. Odkryto unikalną planszówkę sprzed 4600 lat

Wielka sieć starożytnego świata

Przez stulecia wierzyliśmy w potęgę geometrii. Wyobrażenie starożytnego Rzymu opierało się na niezachwianej, niemal bezdusznej perfekcji: legiony marszczące równe linie nitek asfaltu – a w tym przypadku grubego bruku – przez dzikie ostępy Europy. Przypominano nam też bez końca, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Słynny złoty kamień milowy (Milliarium Aureum), wzniesiony na Forum Romanum przez cesarza Augusta w 20 roku p.n.e., miał być pępkiem tego logistycznego świata.

Najnowsze badania międzynarodowego zespołu naukowców, opublikowane na łamach prestiżowego magazynu „Nature Communications”, brutalnie zderzają te wyobrażenia z twardą, poplamioną błotem rzeczywistością. I choć tytaniczna praca nad cyfrowym atlasem starożytnych dróg Itiner-e budzi podziw, wnioski badaczy zmieniają optyki patrzenia na antyczną inżynierię.

300 tysięcy kilometrów pod lupą

Badacze po raz pierwszy w historii przyjrzeli się tak gigantycznej strukturze w skali makro. Przeanalizowano imponujące **299 171 kilometrów** dróg rozciągających się od szkockich wrzosowisk po palące piaski Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. To ponad dwukrotnie więcej, niż uwzględniały dawniejsze, szczątkowe zestawienia.

Co odkryto? Przede wszystkim rzymscy budowniczowie wcale nie mieli obsesji na punkcie bezwzględnej prostoty linii, jeśli koszty jej wytyczenia przekraczali ludzki rozsądek.

„Chociaż tam, gdzie było to możliwe, preferowali proste trasy, drogi rzymskie były na ogół mniej proste niż główne współczesne drogi” – podkreśla dr Adam Pazout z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie, główny autor badania.

Góry, rzeki, podmokłe doliny i gęsto tkane lokalne osadnictwo dyktowały własne warunki. Rzymianie wcale nie wiercili tuneli na siłę. Zamiast tego z rozmysłem korzystali z technologii, takich jak:

  • tarasowanie zboczy,
  • wykuwanie przejęć w skale,
  • budowa potężnych murów oporowych,
  • wznoszenie kamiennych mostów.

W efekcie trasy te wiły się i kręciły znacznie bardziej, niż zakładały podręczniki do historii. Co ciekawe, około **90 procent** całej tej gigantycznej sieci utrzymywało nachylenie nieprzekraczające 16%, co idealnie nadawało się do ruchu ciężkich wozów zaprzężonych w woły lub konie.

Kto tak naprawdę pociągał za sznurki?

Mit centralnego sterowania również pękł jak bańka mydlana. Choć Rzym konsumował zasoby całego imperium, by utrzymać swoją milionową ludność, analiza sieciowa (wykorzystująca matematyczne modele centralności) wykazała, że stolica wcale nie była najważniejszym węzłem komunikacyjnym lądowego transportu.

Znacznie większe znaczenie strategiczne i mocniejszy stopień „węzłowości” miały kluczowe ośrodki wschodnie. Miasta takie jak Bizancjum (późniejszy Konstantynopol), Antiochia, Ancyra (dzisiejsza Ankara) czy Korynt leżały na znacznie ważniejszych szlakach lądowych niż sam Półwysep Apeniński. Rzym na tym tle przypominał raczej dobrze zaopatrzoną, ale jednak bofortową prowincję na uboczu głównych kontynentalnych korytarzy handlowych.

Starożytność, na którą patrzymy przez pryzmat marmurów, okazuje się wsobna, zaskakująco elastyczna i pragmatyczna. Rzymscy inżynierowie nie walczyli z naturą – oni z nią negocjowali. I to za cenę setek tysięcy kilometrów zakrętów.

Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: