Polskie magazyny gazu pękają w szwach przed zimą, ale analitycy ostrzegają przed fałszywym poczuciem bezpieczeństwa

Strona głównaBiznes

Polskie magazyny gazu pękają w szwach przed zimą, ale analitycy ostrzegają przed fałszywym poczuciem bezpieczeństwa

Sierpniowa inflacja zaskoczyła Polaków. Nowe dane GUS budzą niepokój
Paragon grozy w sklepie zoologicznym i nie tylko. Te produkty drożeją najmocniej
Koniec ery trzech złotych. Totalizator Sportowy drastycznie podnosi ceny w Lotto

Pełne zbiorniki to nie wszystko

Wchodzimy w jesienny sezon grzewczy z imponującym wynikiem. Według danych operatora Gas Storage Poland, krajowe podziemne magazyny gazu zostały napełnione w imponującym stopniu – poziom zapasów sięga obecnie 99%. To wynik, który stawia nas w ścisłej europejskiej czołówce, zwłaszcza gdy spojrzy się na resztę kontynentu, gdzie unijne magazyny świecą pustkami, notując średnio zaledwie ok. 69–70% zapełnienia.

Liczby robią wrażenie: w instalacjach zgromadzono ponad 36 TWh paliwa, co w przeliczeniu daje ok. 3,3 mld metrów sześciennych gazu. Brzmi bezpiecznie? Tylko na pierwszy rzut oka. Eksperci zwracają uwagę na fundamentalny problem: polskie zaplecze magazynowe jest po prostu stosunkowo małe w porównaniu do realnych potrzeb całej gospodarki w trakcie mroźnej zimy. Dla porównania, pojedyncze wielkie magazyny w Niemczech potrafią pomieścić więcej surowca niż cała nasza infrastruktura.

Drogi surowiec i cienie geopolityki

Sytuację komplikuje otoczenie rynkowe. Jeszcze niedawno za megawatogodzinę (MWh) gazu na europejskich giełdach płacono około 30 EUR. Dziś notowania oscylują wokół 80 EUR/MWh. Choć do koszmarnych rekordów z 2022 roku, kiedy ceny przekraczały 300 EUR, wciąż nam daleko, drastyczny wzrost o kilkadziesiąt procent w stosunku do poprzednich sezonów musi budzić niepokój.

Za nagły skok cen odpowiadają globalne napięcia i nerwowość wokół kluczowych szlaków tranzytowych LNG oraz Bliskiego Wschodu. Rynek stał się niezwykle wrażliwy na każdy kaprys pogody i najmniejsze zakłócenia w dostawach.

Dwie twarze krajowych rezerw

Warto pamiętać, z czego dokładnie składa się nasza „poduszka bezpieczeństwa”. Krajowe zapasy dzielą się na dwa filary:

  • Zapasy obowiązkowe: strategiczna rezerwa państwowa kontrolowana przez importerów, wynosząca około 1,3 mld m³, którą w razie kryzysu trzeba błyskawicznie uwolnić w maksymalnie 40 dni.
  • Zapasy handlowe: wolumeny gromadzone przez prywatne podmioty na cele czysto biznesowe.

Choć administracyjnie i logistycznie zrobiono wszystko, co w ludzkiej mocy, nadchodząca zima zweryfikuje odporność europejskiego systemu energetycznego. Pełne magazyny kupią nam spokój na pierwsze tygodnie mrozów, ale przy długiej i srogiej zimie decydujący będzie import stały – a ten zależy od kapryśnego rynku globalnego.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: