Koniec taniego masła w sklepach. Czy przed świętami zapłacimy nawet 9 zł za kostkę?

Strona głównaKonsument

Koniec taniego masła w sklepach. Czy przed świętami zapłacimy nawet 9 zł za kostkę?

Unijne uderzenie w gigantów paliwowych? Polska i pięć krajów żądają specjalnego podatku
Inflacja w USA znów zaskakuje. Rynki coraz poważniej wyceniają ruch Fedu
Amerykański dług publiczny przekroczył 40 bilionów dolarów. Historyczna granica pękła
Niemiecka inflacja w sierpniu odbija w górę, ale rynki mogą odetchnąć z ulgą
Tańsze paliwa od weekendu. Prezydent podpisał ustawę i rusza program CPN
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Koniec błogich zakupów i maślanej wojny cenowej

Przez całą wiosnę i lato polscy konsumenci żyli w poczuciu względnego spokoju portfela, jeśli chodzi o nabiał. Dyskonty, prześcigając się w agresywnych promocjach, oferowały kostkę masła o wadze 200 g w cenach, które momentami przyprawiały o zawrót głowy – w niektórych akcjach dyskontowych smarowidło można było upolować poniżej 3 zł, a przy zakupie wielosztukowym nawet w okolicach 2 zł, czy wręcz symbolicznej złotówki. Te czasy powoli odchodzą w niepamięć. Jak wynika z opublikowanego we wrześniu 2026 roku raportu UCE Research, Hiper-Com Poland oraz Grupy Blix, dawny trend gwałtownie wyhamował i uległ odwróceniu.

Od głębokich spadków do nagłego odbicia

Przypomnijmy: jeszcze na początku roku, dokładnie w styczniu, średnia detaliczna cena kostki masła w Polsce oscylowała wokół 6,89 zł. W kolejnych miesiącach, napędzana ostrą konkurencją między sieciami handlowymi, pikowała w dół, osiągając dołek w maju i utrzymując się na niskim poziomie przez całe wakacje. W sierpniu średnia cena wynosiła zaledwie 4,96 zł, co w ujęciu rocznym oznaczało tąpnięcie o spektakularne 36,5 procent.

Sielanka skończyła się jednak wraz z nadejściem jesieni. Z szybkiego szacunku analityków obejmującego pierwsze dwa tygodnie września wynika, że średnia cena masła podskoczyła do poziomu 5,61 zł. To nagły wzrost aż o 13,1 proc. w stosunku do średniej sierpniowej.

Co nas czeka do końca roku? Eksperci dzielą się na obozy

Czy to zwiastun rynkowego tąpnięcia i drożyzny sięgającej absurdalnych granic? Wokół prognoz narosło sporo kontrowersji. Część analityków apeluje o zachowanie chłodnej głowy.

  • Scenariusz umiarkowany: Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland zwraca uwagę, że wrześniowy odczyt bazuje na wstępnych, dwutygodniowych danych, które łatwo zaburzyć pojedynczymi akcjami dyskontów. Jej zdaniem scenariusz bazowy zakłada średnie ceny rzędu 5,20–5,70 zł w październiku, 5,30–5,90 zł w listopadzie oraz 5,40–6,10 zł w grudniu.
  • Czynnikiem hamującym gwałtowne skoki ma być fakt, że masło wciąż pozostaje kluczowym produktem przyciągającym klientów do marketów.
  • Scenariusz pesymistyczny: Z kolei dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito kreśli znacznie mroczniejszą wizję. Wskazując na rosnące koszty produkcji, drożejący transport oraz rosnące ceny skupu mleka w zbycie (KOWR informował o kilkupyrcetowych wzrostach w segmencie hurtowym), szacuje on, że koszty w kolejnych tygodniach będą systematycznie rosnąć. W jego czarnych prognozach na listopad w sklepach mogą pojawić się ceny rzędu 7,00–9,50 zł za kostkę.

Panika nakręca inflację

Eksperci branżowi są w jednym zgodni: kluczowe dla ostatecznych rachunków przy kasach będą ceny tłuszczu mlecznego na rynkach unijnych oraz nadchodzący popyt przedświąteczny. Jednocześnie ostrzegają przed przesadną paniką medialną. Masowe wykupywanie masła na zapas i zamrażanie kostek – zjawisko dobrze znane z poprzednich kryzysów – może wywołać sztuczny niedobór towaru na półkach i, na zasadzie samospełniającej się przepowiedni, faktycznie wywindować ceny do rekordowych poziomów.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: