Ogromna presja na starym kontynencie
Trwający w Paryżu salon samochodowy w październiku 2026 roku stał się areną dramatycznych apelów ze strony europejskich gigantów motoryzacyjnych. Podczas specjalnego wydarzenia „For Europe”, zorganizowanego tuż obok targów, prezes Grupy Volkswagen Oliver Blume nie pozostawił złudzeń co do kondycji branży. Wraz z szefami innych koncernów wprost zasygnalizował, że segment aut popularnych w Europie znalazł się pod ścianą.
Chińscy producenci przestali być jedynie dalekim zagrożeniem. Dziś śmiało wchodzą na europejski rynek, oferując konkurencyjne cenowo pojazdy elektryczne i hybrydowe, co drastycznie zmienia układ sił. W tym samym czasie tradycyjni producenci muszą mierzyć się z koszmarnymi kosztami energii, słabnącym popytem konsumentów oraz gigantycznymi wydatkami na kosztowną transformację energetyczną.
Giganci łączą siły. Apel do polityków w Brukseli
W obliczu kryzysu Volkswagen, Stellantis i Renault – producenci odpowiadający za ponad 60% unijnej produkcji aut – wystosowali wspólny otwarty list. Domagają się od unijnych urzędników natychmiastowych działań obronnych. Chodzi przede wszystkim o wdrożenie rygorystycznych zasad typu „Made in Europe”, które sprawią, że publiczne zachęty i dotacje będą premiować realne tworzenie wartości na terenie Wspólnoty.
Bruksela próbuje reagować – niedawno ogłoszono porozumienie z Chinami, które ma o połowę zmniejszyć napływ chińskich hybryd plug-in do Europy. Szefowie koncernów oceniają to jako krok w dobrą stronę, ale podkreślają, że to za mało. Rynek potrzebuje elastyczności m.in. w kwestii ambitnych celów redukcji emisji CO2 na 2030 rok, bo w przeciwnym razie europejskie fabryki zaczną masowo zamykać linie produkcyjne.
Bolesna restrukturyzacja i wewnętrzne wstrząsy
Sytuacja samego Volkswagena jest bezprecedensowa. Realizowany obecnie plan naprawczy to największy program transformacji w historii koncernu. Obejmuje on bolesne cięcia kosztów, redukcję zatrudnienia sięgającą dziesiątek tysięcy etatów oraz analizę alternatywnych scenariuszy dla fabryk w Niemczech. Jednocześnie napięcia na linii zarząd–związki zawodowe osiągnęły zenitu po wypowiedzeniu kluczowych układów zbiorowych.
Choć Volkswagen wraca do walki z nową gamą tańszych modeli elektrycznych (takich jak miejskie zapowiedzi aut na prąd), presja zewnętrzna nie maleje. Blume otwarcie przyznaje: przyszłości nie da się zbudować wyłącznie na zyskach eksportowych. Europejski biznes musi stać się odporny, zyskowny i chroniony przed fali taniego importu.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE