Unia Europejska ugina się pod naciskiem. Dwaj rosyjscy miliarderzy znikną z czarnej listy

Strona głównaPolityka

Unia Europejska ugina się pod naciskiem. Dwaj rosyjscy miliarderzy znikną z czarnej listy

Erywań zrywa pępowinę z Moskwą. Paszynian zapowiada krok ku Unii
Kluczowe narady w Waszyngtonie: Tomasz Siemoniak rozmawia z szefem CIA o bezpieczeństwie Polski
Chaos nad Moskwą i masowe odwołania lotów. Kreml desperackie zapewnia o „pełnym bezpieczeństwie”

Handel polityczny w Brukseli. Sankcje na trzy lata w zamian za wolność dla oligarchów

Wszystko rozstrzygnęło się pod koniec września 2026 roku. Po tygodniach nerwowych targów i ostrych podziałów na unijnym forum, ambasadorowie państw członkowskich osiągnęli kompromis, który u wielu dyplomatów pozostawił spory niesmak. Z unijnej listy sankcyjnej mają zniknąć nazwiska dwóch potężnych rosyjskich oligarchów: Aliszera Usmanowa oraz Michaisha (Michaiła) Fridmana.

Cena za unijną jednomyślność okazała się wysoka. W zamian za usunięcie popleczników Władimira Putina z rejestru restrykcji, unijna czarna lista – obejmująca łącznie blisko 3 tysiące osób i podmiotów – ma zostać przedłużona na bezprecedensowy okres trzech lat. Do tej pory sankcje odnawiano zazwyczaj co pół roku, co regularnie wywoływało polityczne kryzysy i ryzyko weta.

Kulisowy taneczne dyplomacji: Francja, Słowacja i Azerbejdżan

Kto stał za tym niespodziewanym zwrotem akcji? Największe zaskoczenie wywołała postawa Paryża. To właśnie Francja niespodziewanie zaczęła mocno zabiegać o wykreślenie Usmanowa – urodzonego w Uzbekistanie magnata przemysłowego, którego majątek po 2022 roku spotkał się z zamrożeniem m.in. luksusowego jachtu *Dilbar*. W dyplomatycznych kuluarach szeptano o naciskach ze strony Azerbejdżanu w związku z zatrzymanymi tam obywatelami francuskimi, choć strony oficjalnie zaprzeczały tym powiązaniom.

Z kolei o uwolnienie Michaiła Fridmana – rosyjskiego potentata finansowo-ubezpieczeniowego – od dłuższego czasu zabiegała Słowacja. Gdy ugoda ws. Usmanowa stała się faktem, do grona państw domagających się ustępstw dołączył także Luksemburg, argumentując, że utrzymanie restrykcji wobec Fridmana byłoby niekonsekwentne w obliczu sporów prawnych o zamrożone miliardy dolarów.

Ostra reakcja Kijowa: „To błędny sygnał dla Moskwy”

Decyzja wywołała wściekłość w Ukrainie. Szef ukraińskiego MSZ, Andrij Sybiha, nie przebierał w słowach, określając unijny krok mianem ruchu całkowicie „nie do przyjęcia”.

„Usmanow i Fridman zostali umieszczeni na listach sankcyjnych ze względu na przynależność do agresywnego reżimu rosyjskiego, który prowadzi wojnę agresywną przeciwko Ukrainie. Co się zmieniło? Nic” – napisał ostro minister w oficjalnym komunikacie.

Zdaniem Kijowa, odpuszczenie tak kluczowym postaciom zaangażowanym w finansowanie rosyjskiej machiny wojennej wysyła Kremlu fatalny sygnał w momencie, gdy presja międzynarodowa powinna być bezwzględnie zaostrzana, a nie luzowana.

Co oznacza to w praktyce?

Oligarchowie zyskają pełny dostęp do swoich kont bankowych oraz zamrożonych dotąd aktywów na terytorium Wspólnoty. Unijni urzędnicy próbują ratować twarz argumentując, że trzyletnia gwarancja stabilności sankcji wobec pozostałych tysięcy osób to strategiczny sukces, który ukróci periodiczne szantaże polityczne. Faktem pozostaje jednak, że rosyjski wielki biznes po raz kolejny udowodnił, że przy odpowiednich naciskach politycznych potrafi wywalczyć dla siebie wyjątki.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: