Kolejna eksplozja i pożar w bułgarskiej zbrojeniówce. Służby badają wątek sabotażu

Strona głównaPolityka

Kolejna eksplozja i pożar w bułgarskiej zbrojeniówce. Służby badają wątek sabotażu

Moskwa wściekła po sankcjach za drony w Lipsku. „To manewr eskalacyjny”
Przełom w śledztwie ws. Nord Stream. Poszukiwany Ukrainiec wpadł w Chorwacji
Cień Kremla nad stolicą Niemiec. Tajny skład broni odkryty w lesie pod Berlinem

Nocny dramat w środkowej Bułgarii

W nocy z piątku na sobotę (11–12 września 2026 roku) w bazie magazynowej należącej do znanej bułgarskiej firmy zbrojeniowej EMCO doszło do potężnej eksplozji i gwałtownego pożaru. Ogień pojawił się w pobliżu wsi Carewa Liwada (okręg Gabrowo) i zaczął błyskawicznie przemieszczać się z jednego budynku na kolejny. Na szczęście – jak przekazały lokalne władze – nikt nie ucierpiał, ponieważ na terenie obiektu nie było pracowników, a dwóm dyżurującym strażnikom udało się w porę ewakuować.

To już drugi tak poważny incydent w obiektach tego samego przedsiębiorstwa w ciągu zaledwie kilku tygodni. Poprzedni wybuch w zakładach EMCO odnotowano w sierpniu. Sytuacja budzi ogromny niepokój, zwłaszcza że firma odgrywa kluczową rolę w dostarczaniu amunicji i uzbrojenia do Ukrainy.

Sabotaż czy zaniedbanie? Władze i firma mówią otwarcie

Przedstawiciele koncernu EMCO wyemitowali oficjalne oświadczenie, w którym wprost wskazali na sabotaż. Podkreślono, że magazyn objęty pożarem nie był użytkowany od miesięcy, a zaledwie 20 dni wcześniej przeszedł rygorystyczną kontrolę, która potwierdziła pełne przestrzeganie norm bezpieczeństwa. Władze spółki nie pozostawiają złudzeń, uznając zdarzenie za celowy atak w ramach szerszej fali hybrydowych operacji godzących w europejski przemysł obronny.

Oficjalne czynniki rządowe zachowują większą wstrzemięźliwość, choć minister spraw wewnętrznych Iwan Demerdzhiev przyznał, że śledczy biorą pod uwagę ingerencję z zewnątrz. Jednocześnie minister skrytykował poziom zabezpieczeń, wskazując na potencjalne zaniedbania ze strony zarządu w obliczu powtarzających się kryzysów.

Mroczna przeszłość i ślady prowadzące na wschód

Cień podejrzenia po raz kolejny pada na rosyjskie służby specjalne. Przypomnijmy, że bułgarska prokuratura i służby od lat mierzą się z serią tajemniczych eksplozji w magazynach wojskowych. W latach 2011–2020 na terenie Bułgarii doszło do kilku podobnych katastrof w składach zaopatrujących m.in. Ukrainę i Gruzję.

Co więcej, w 2024 roku bułgarski wymiar sprawiedliwości wydał oficjalne nakazy aresztowania sześciu obywateli Rosji, powiązanych z tamtymi zniszczeniami oraz z głośną próbą otrucia właściciela EMCO – bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa – która miała miejsce w 2015 roku. Śledczy dopatrują się wówczas bezpośrednich powiązań z wybuchami w czeskich składach amunicji w 2014 roku.

W obliczu najnowszego pożaru bułgarskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapowiedziało kompleksową kontrolę wszystkich magazynów amunicji w kraju. Europa po raz kolejny staje przed bolesnym pytaniem o dziurawe systemy bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: