10 września 2026 roku minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek podjął decyzję o wydaniu nakazu likwidacji Collegium Intermarium. Uczelnia powołana w 2021 roku przy udziale instytutu Ordo Iuris miała być katolicką, konserwatywną odpowiedzią na liberalny model edukacji wyższej w Polsce. Zamiast prestiżowego ośrodka naukowego powstał jednak twór, który według resortu w sposób rażący naruszał przepisy prawa.
Z dokumentów resortu, do których dotarła Gazeta.pl, wyłania się obraz instytucji pogrążonej w głębokim kryzysie organizacyjnym. Choć w założeniach placówka miała promować elitarne podejście i wartości konserwatywne, rzeczywistość okazała się brutalna dla jej twórców. Przez lata działalności uczelnia zmagała się z drastycznym brakiem zainteresowania ze strony kandydatów. W 2024 roku na jedyny stacjonarny kierunek – prawo – nie przyjęto ani jednego nowego studenta, a w szczytowym momencie cała społeczność studencka liczyła zaledwie kilkanaście osób.
Miliony z dotacji i masowy odpływ kadry
Przypomnijmy, że w latach 2022–2023 powiązana z Ordo Iuris Fundacja Edukacja do Wartości (organ prowadzący uczelnię) pozyskała z budżetu państwa potężne środki. Do kasy Collegium Intermarium trafiło ponad 4,6 miliona złotych z ówczesnych dotacji ministerialnych. Pieniądze te miały posłużyć budowie silnego ośrodka akademickiego, jednak placówka zamiast rozwijać badania, mierzyła się z kolejnymi skandalami wizerunkowymi i kadrowymi.
Z uczelni masowo odchodzili zarówno wykładowcy, jak i nieliczni studenci. O, tzw. elitarnej atmosferze głośno zrobiło się m.in. w kontekście zatrudniania kontrowersyjnych postaci, takich jak Ingrid Detter, podająca się za „księżną de Frankopan” i rzekomą doradczynię papieża Jana Pawła II – doniesienia te zostały szybko zweryfikowane i obalone przez historyków oraz bliskich współpracowników papieża.
Ordo Iuris mówi o „ataku”, ministerstwo twardo egzekwuje prawo
Władze uczelni oraz środowisko skupione wokół Ordo Iuris dotychczas odpierały zarzuty, zrzucając winę na „medialną nagonkę” oraz motywowane politycznie decyzje administracyjne. W oficjalnych oświadczeniach twierdzono, że niska frekwencja studentów to dowód na unikalny, anglosaski model tutoringu, który odrzuca masowość na rzecz jakości.
Decyzja ministra Marcina Kulaska o przymusowej likwidacji kończy ten eksperyment edukacyjny. Resort nauki nie pozostawił suchej nitki na sposobie zarządzania placówką, wskazując na szereg zaniedbań prawnych, które uniemożliwiają dalsze funkcjonowanie uczelni zgodnie z polskim ustawodawstwem.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE