Efekt domina na torach. Ponad 30 tysięcy minut opóźnień po proteście maszynistów

Strona głównaPolska

Efekt domina na torach. Ponad 30 tysięcy minut opóźnień po proteście maszynistów

Tajemniczy incydent na torach na Lubelszczyźnie. Huk, rozbłysk i wkroczenie ABW
Stacja kolejowa pod Portem Polska z jasną przyszłością. Wiceminister rozwiewa obawy o perony
Paraliż na polskich torach. Maszyniści powiedzieli „dość” po tragedii w Sokolnikach Suchych

Kolejowy paraliż i efekt domina

11 września 2026 roku przejdzie do historii polskich kolei jako dzień gigantycznych utrudnień. Przeprowadzony przez maszynistów ogólnopolski protest sparaliżował sieć połączeń w całym kraju. Choć sama akcja została ostatecznie skrócona i zakończyła się w ciągu dnia, jej skutki pasażerowie odczuwali jeszcze długo po zmroku.

Jak obrazowo podsumował to Przemysław Zieliński z biura prasowego PKP PLK: – Sytuację na kolei można porównać do kostek domina – przewrócenie jednej wywołuje cały ciąg zdarzeń. Spóźnienie jednego składu pociągało za sobą blokadę kolejnych szlaków.

Liczby nie kłamią: Bilans 31 tysięcy minut

Zarządca narodowej infrastruktury przedstawił szczegółowe dane dotyczące punktualności. Do godziny 18:00 w dniu protestu spośród 5,2 tysiąca pociągów, które wyjechały na polskie tory, aż 1,1 tysiąca zanotowało poważne opóźnienia.

Łączny czas stracony przez pasażerów przekroczył szokującą granicę 31 tysięcy minut. Najmocniej ucierpieli klienci przewoźników dalekobieżnych oraz regionalnych, gdzie składy musiały przepisowo zwalniać przed przejazdami kolejowo-drogowymi do zaledwie 20 km/h. Nawet ci maszyniści, którzy nie brali bezpośredniego udziału w akcji, utknęli w zwolnionym rytmie wyznaczonym przez poprzedzające ich pociągi.

Dlaczego maszyniści wyszli na tory?

Źródłem desperacji pracowników kolei była tragedia, do której doszło w środę w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Wówczas betoniarka wjechała na tory wprost pod nadjeżdżający pociąg Intercity „Koziołek”. W wypadku zginęła pasażerka, a blisko 20 osób zostało rannych.

Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych domaga się radykalnej poprawy bezpieczeństwa na przejazdach oraz uszczelnienia przepisów dotyczących czasu pracy. Warto przypomnieć, że w polskich realiach maszynista może pozostawać w dyspozycji pracodawcy nawet przez 24 godziny na dobę.

Kiedy sytuacja wróci do normy?

Władze spółek kolejowych zapowiedziały stopniową normalizację ruchu. Ministerstwo Infrastruktury zaprosiło związkowców na rozmowy zaplanowane na początek października, obiecując prace nad nowymi restrykcjami dla kierowców łamiących przepisy na przejazdach oraz uregulowanie czasu pracy maszynistów. Pasażerowie mogą jednak mówić o dużym szczęściu – weekendowy rozkład jazdy powinien funkcjonować już bez ekscesów.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: