Nagły zwrot w Sejmie. Długo wyczekiwana komisja ds. aborcji znowu zamrożona

Strona głównaPolityka

Nagły zwrot w Sejmie. Długo wyczekiwana komisja ds. aborcji znowu zamrożona

Sejmowa komisja ds. aborcji wraca do pracy po ponad dwóch latach. Na stole tzw. kompromis
Andrzej Poczobut nie zwalnia tempa. Były więzień polityczny zapowiada powrót na Białorusię
Karpacz na trzy dni gospodarczym sercem Europy. Wystartowało 35. Forum Ekonomiczne

Przełom, który trwał zaledwie chwilę

Jeszcze w piątkowe popołudnie wydawało się, że polska scena polityczna wykona krok naprzód w niezwykle delikatnej i polaryzującej sprawie. Po ponad dwóch latach całkowitego impasu i politycznego klinczu sejmowa komisja nadzwyczajna miała wreszcie wznowić prace nad liberalizacją przepisów aborcyjnych. Plan na poniedziałek, **14 września 2026 roku**, zakładał powrót do debaty i procedowanie projektów. Te chwile optymizmu pękły jednak jak bańka mydlana.

Zamiast historycznego posiedzenia, członkowie gremium otrzymali w piątkowe popołudnie niespodziewane SMS-y. Krótka wiadomość z sekretariatu nie pozostawiała złudzeń — obrady odwołano w ostatniej chwili. W gabinetach i kuluarach zawrzało.

Oficjalny powód: brak papierka z ministerstwa

Jako oficjalny pretekst podano czysto biurokratyczną przeszkodę. W komunikacie wskazano na **brak wymaganego stanowiska Ministerstwa Zdrowia** wobec projektów znajdujących się w drukach sejmowych nr 223 i 611. Tyle tylko, że ta wersja wydarzeń wywołała jedynie gorzki uśmiech politowania u wielu posłów.

Politycy koalicji rządzącej w prywatnych rozmowach krótko podsumowują tę argumentację: to farsa. Przez ponad dwa lata nikt nie potrafił znaleźć czasu ani politycznej woli, by pochylić się nad losem kobiet, a teraz nagle urzędniczy brak opinii staje się murem nie do przebicia? Sceptycy pytają wprost, czy resort zdrowia przespał 24 miesiące, czy może komuś bardzo zależało na czasie.

Polityczny hamulec zaciągnięty w ostatniej chwili

W kuluarach mało kto wierzy w czysty przypadek. Część posłów otwarcie mówi o **politycznej decyzji i celowym zaciągnięciu hamulca** przez obóz władzy, który panicznie boi się wewnętrznych tarć. Temat aborcji od lat pali w ręce, a zbliżające się decyzje grożą otwartym konfliktem wewnątrz koalicji. Kancelaria Premiera i kluczowe ośrodki decyzyjne miały – zdaniem krytyków – woleć polityczne zamrożenie sprawy niż ryzykować awanturę.

Głosy oburzenia płyną z różnych stron. **Katarzyna Kotula** z KPRM nie ukrywała wściekłości, wprost wskazując, że decyzja o odwołaniu prac to ruch skrajnie niepoważny i szkodliwy dla praw kobiet. Podobnie ostro wypowiadają się posłanki Lewicy, które mówią wprost o kpinie z wyborców.

Komisja nadzwyczajna, powołana z wielką pompą w 2024 roku, po raz kolejny udowodniła, że w polskim parlamencie na każdy realny krok przypada dziesięć kroków w tył. Nowego terminu posiedzenia do tej pory nie wyznaczono. Zamiast przełomu mamy więc kolejny pokaz politycznej bezradności i spychologii.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: