„Jadę do domu”. Zdecydowana deklaracja w Białymstoku
Mimo upływu zaledwie kilku miesięcy od dramatycznych wydarzeń związanych z jego uwolnieniem, Andrzej Poczobut nie zamierza rezygnować ze swoich planów. Działacz polskiej mniejszości na Białorusi i publicysta, który pod koniec kwietnia odzyskał wolność po ponad pięciu latach spędzonych w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze, otwarcie mówi o powrocie. – Jadę na Białoruś, do domu – podkreślił bez wahania.
W sobotę w Białymstoku odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Choć organizacja postanowiła przesunąć swój zjazd z połowy września aż na marzec 2027 roku – głównie ze względów bezpieczeństwa i z obawy przed reakcją reżimu – decyzja ta w żaden sposób nie wpłynęła na osobiste postanowienia Poczobuta. Co więcej, były więzień polityczny zapowiedział, że w drogę ruszy już w przyszłym tygodniu.
Więcej niż osobista decyzja. „To sprawa, której poświęciłem życie”
Wizyta na Białorusi dla Poczobuta nie jest jedynie kwestią sentymentu czy chęci zobaczenia bliskich, choć po 1860 dniach izolacji za kratami spotkanie z ludźmi, z którymi nie widział się od lat, ma ogromne znaczenie. Działacz zwraca uwagę na szerszy kontekst społeczny i polityczny.
– Proszę sobie wyobrazić, ile sił Polska oddała na wsparcie mniejszości polskiej na Białorusi, ile sił oddano na wspieranie Związku Polaków na Białorusi w ciągu tych wszystkich lat. Ja tam jadę nie z motywów osobistych – tłumaczył dziennikarzom w Białymstoku. Zaznaczył, że zależy mu na tym, by struktury mniejszości przetrwały i dalej skutecznie funkcjonowały.
Cień ryzyka i obawy o bezpieczeństwo
Powrót Poczobuta w rodzinne strony budzi jednak ogromny niepokój i skrajne emocje. Polski rząd oraz eksperci zajmujący się wschodnią polityką nie ukrywają, że decyzja ta wiąże się z olbrzymim ryzykiem. Reżim w Mińsku wielokrotnie udowadniał, że nie toleruje niezależnych głosów, a historia uwięzienia Poczobuta – skazanego pierwotnie na osiem lat kolonii karnej pod sfingowanymi zarzutami o „wzniecanie nienawiści” – wciąż żyje w pamięci obserwatorów.
Również sama prezes ZPB, Andżelika Borys, zwracała uwagę na konieczność ciągłego monitorowania sytuacji. Przesunięcie kluczowego zjazdu organizacji na 2027 rok to czytelny sygnał, że sytuacja wokół polskich aktywistów na Białorusi pozostaje niezwykle napięta i nieprzewidywalna. Mimo to Poczobut wydaje się być zdeterminowany, by stawić czoła temu wyzwaniu i osobiście sprawdzić, jak wygląda rzeczywistość za wschodnią granicą.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE