Szczekanie w Sejmie i polityczna burza. Posłanka PiS zabiera głos po skandalu

Strona głównaPolityka

Szczekanie w Sejmie i polityczna burza. Posłanka PiS zabiera głos po skandalu

Prezydent Karol Nawrocki blokuje „lex szarlatan”. Ustawa trafia do Trybunału Konstytucyjnego
Szymon Hołownia szykuje powrót do gry. Polityk postawił twardy warunek i mówi o dacie
Sejmowa burza wokół Zondacrypto. Premier odsłonił karty i zacytował akta
Rewolucja w PIT od 2027 roku. Zaskakujące zyski dla pracowników i potężne ciosy dla ryczałtowców
Polityczna burza po decyzji prezydenta. Tusk i ministrowie odpowiadają na orędzie
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Skandaliczne sceny w polskim parlamencie

W piątek, 4 września 2026 roku, obrady Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej weszły w wyjątkowo burzliwy i niespotykany dotąd etap. Podczas gdy z mównicy sejmowej przemawiał wicepremier oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław zajmowanych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości dobiegły niespodziewane odgłosy. Kilkoro parlamentarzystów zaczęło imitować szczekanie psów.

Szybko wyszło na jaw, że jedną z mainstreamowych prowodyrek tego zachowania była posłanka Dominika Chorosińska. Sytuację zarejestrowały kamery stacji telewizyjnych, a nagrania obiegły media społecznościowe, wywołując falę oburzenia opinii publicznej oraz polityków koalicji rządzącej.

„Jedyny język, jaki rozumieją” – tłumaczenia posłanki

Przez kilkadsiesiąt godzin po incydencie zainteresowana milczała, unikając bezpośrednich komentarzy. Jednak w sobotni wieczór Dominika Chorosińska zdecydowała się przerwać milczenie. Opublikowała w serwisie X (dawniej Twitter) wpis, w którym nie tylko nie wyraziła skruchy, ale wprost usprawiedliwiła swoje zachowanie.

„Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka” – napisała parlamentarzystka.

W ten specyficzny sposób nawiązała do głośnego i wstrząsającego skandalu z Kłodzka, w którym podnoszono kwestie dręczenia zwierząt oraz krzywdzenia małoletnich. Sprawa ta od miesięcy służy w polskiej debacie publicznej jako brutalny oręż polityczny wykorzystywany w starzeniach między obozem władzy a opozycją.

Reakcje wewnątrz partii i lawina krytyki

Zachowanie posłanki spotkało się z surową oceną nie tylko ze strony polityków koalicji rządzącej, którzy mówili o bezprecedensowym upadku standardów debaty publicznej, ale wywołało także zmieszanie w szeregach samego Prawa i Sprawiedliwości. Wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński publicznie przeprosił za ten incydent. Z kolei inny czołowy polityk ugrupowania, Przemysław Czarnek, próbował tonować nastroje – stwierdził w rozmowie z „Faktem”, że chociaż motywację posłanki rozumie, to formy jej ekspresji całkowicie nie popiera, uznając, że protest można wyrażać w sposób bardziej stonowany.

Sejmowa opozycja i komentatorzy polityczni nie pozostawiają jednak na Chorosińskiej suchej nitki, wskazując, że tarcia i eskalacja chamstwa na Wiejskiej dawno przekroczyły granice jakiejkolwiek przyzwoitości.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: