Sześć dni intensywnych poszukiwań, przeczesane lasy, pola uprawne i brzegi wokół Zalewu Zemborzyckiego — a w efekcie? Zupełnie nic. Wojsko i policja definitywnie zakończyły operację, która miała na celu namierzenie niezidentyfikowanego obiektu latającego. Nocny spokój mieszkańców wschodniej Polski został brutalnie przerwany, ale odpowiedzi wciąż brak.
Nocny terror na niebie i telefony na policję
Wszystko zaczęło się w środku nocy, dokładnie około **godziny 2:00**. Ciszę nad Lublinem i okolicami rozciął nagle głośny, budzący niepokój warkot. Zgłoszenia zaczęły napływać lawinowo. Mieszkańcy alarmowali służby o przelatującym z ogromnym hałasem obiekcie, którego dźwięk wielu z nich porównywało do pracy silnika drona. Co istotne, **nikt nie słyszał wybuchu** ani nie zgłosił żadnych materialnych zniszczeń w budynkach.
W gotowość postawiono niemal natychmiast całą machinę państwową. Na nogi stawiono policję, Żandarmerię Wojskową oraz specjalistyczne pododdziały.
Służby przeczesują region. Ruszył poligon domysłów
W akcji, która rozciągnęła się na ponad tydzień, brało udział **ponad 30 żołnierzy** z Naziemnego Zespołu Poszukiwawczo-Ratowniczego 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Przez pierwsze dni w powietrze wzbijał się także wojskowy śmigłowiec. Obszar poszukiwań szybko wykroczył poza granice samego Lublina:
- tereny wokół **Zalewu Zemborzyckiego**,
- obszary w pobliżu trasy ekspresowej **S19**,
- miejscowości w gminie **Niedrzwica Duża** (m.in. Krężnica Jara i Strzeszkowice Duże).
Terytorialsi formowali tyraliery, metr po metrze przeszukując gęste chaszcze i zagajniki. Bez skutku.
Co to mogło być? Trzy hipotezy wojska
Choć Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) oficjalnie komunikowało, że **nie ma potwierdzenia naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej**, sprawa od początku budziła ogromne emocje. Rzecznik DORSZ, ppłk Jacek Goryszewski, wskazywał na stołzie kilka możliwych scenariuszy:
- **Anomalie meteorologiczne** lub zjawiska pogodowe, które mogły zmylić radary i wywołać fałszywy alarm.
- Działania o charakterze przemytniczym.
- Świadoma **prowokacja** – np. użycie drona-wabika ze wschodniego kierunku.
Ostatecznie, jak poinformowała oficjalnie kpt. Marta Gaborek z 2. LBOT, działania zakończono w piątek, nie natrafiając na ani jeden fizyczny ślad jakiejkolwiek maszyny. Pytania o to, co dokładnie minionej nocy przemknęło nad Lubelszczyzną, na razie pozostają bez odpowiedzi.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE