Zwierzęce odgłosy w parlamencie. Wiceszef PiS musiał przepraszać za koleżankę z klubowych ław

Strona głównaPolityka

Zwierzęce odgłosy w parlamencie. Wiceszef PiS musiał przepraszać za koleżankę z klubowych ław

Zagadka listu z Tyraspola. Gdzie naprawdę podziewa się Marcin Romanowski?
Marcin Romanowski w gronie rosyjskich dyplomatów. Nowe fakty z Budapesztu
Afera Zondacrypto: PiS odrzuca komisję śledczą i stawia na ekspertów
Wojna na prawicy wchodzi w nową fazę. Morawiecki na celowniku dawnych przyjaciół
Kulisowy rozłam w PiS i kariera syna posła. Sprawa Bychawskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Skandaliczne sceny w Sejmie. Posłanka naśladowala psa

Do kuriozalnego i niespotykanego dotąd incydentu doszło podczas posiedzenia Sejmu w piątek, 4 września 2026 roku. Gdy z mównicy sejmowej przemawiał wicepremier oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław zajmowanych przez posłów Prawa i Sprawiedliwości dobiegły niespodziewane, głośne odgłosy. Zamiast debaty politycznej parlamentarzyści usłyszeli… donośne szczekanie.

Sytuacja błyskawicznie obiegła media społecznościowe za sprawą nagrania, które opublikował zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak. Na opublikowanych materiałach wideo, a także w relacjach stacji telewizyjnych takich jak TVN24 czy Polsat News, wyraźnie widać, że prowodyrem tego zachowania była posłanka PiS Dominika Chorosińska. Parlamentarzystka nagrywała wystąpienie szefa MON telefonem, uśmiechała się i żuła gumę, wydając przy tym osobliwe dźwięki.

Ostra krytyka i reakcja kierownictwa partii

Zachowanie posłanki wywołało falę oburzenia wśród polityków koalicji rządzącej. Szef MSWiA Marcin Kierwiński nie ukrywał zaskoczenia. – Ja teraz bywam rzadziej w Sejmie, od dwóch lat nie jestem posłem, ale muszę powiedzieć, że czegoś takiego jak dzisiaj, w wykonaniu bodajże pani posłanki Chorosińskiej, to ja jeszcze nie widziałem. Ta pani szczekała – skomentował dosadnie.

Sprawa zmusiła do reakcji wierchuszkę ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Wiceprezes PiS i europoseł Tobiasz Bocheński, zapytany o incydent w programie „Dobry wieczór Polsko” na antenie Polsat News, nie próbował kluczyć ani bronić koleżanki z klubowych ław.

– Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca – oświadczył wprost Bocheński. Polityk dodał, że standardy w polskiej debacie publicznej mocno ucierpiały, jednak ugrupowanie powinno „mierzyć wyżej” i unikać poddawania się takim tendencjom.

Brak skruchy i kontrowersyjne tłumaczenia

Sama zainteresowana najwyraźniej nie poczuła się do skruchy. Dominika Chorosińska postanowiła odnieść się do sprawy w mediach społecznościowych, publikując wpis w serwisie X (dawniej Twitter). Posłanka stwierdziła bez ogródek, że „jedyny język, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, to szczekanie psów z Kłodzka”, nawiązując w ten sposób do innych bieżących kontrowersji politycznych.

Tego rodzaju linia obrony tylko dolała oliwy do ognia. Wicepremier Kosiniak-Kamysz podsumował całe wydarzenie niezwykle ostro, pisząc wprost o politycznej degradacji i upadku standardów całego ugrupowania, którego wkład w poważną debatę konstytucyjną sprowadził się do imitowania odgłosów zwierząt wprost z poselskich foteli.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: