Sejmowe trzęsienie ziemi w cieniu kryptowalut
Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu temperatura na sali plenarnej sięgnęła zenitu. Przed kluczowym głosowaniem nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy regulującej rynek kryptoaktywów, głos zabrał premier Donald Tusk. Szef rządu nie ograniczył się do standardowej polemiki politycznej. Z sejmowej mównicy odpalił prawdziwą informacyjną bombę, cytując dosłownie protokoły z przesłuchań w gigantycznym śledztwie dotyczącym giełdy Zondacrypto.
Sprawa, wokół której krążą miliony złotych, międzynarodowe powiązania i wątki kryminalne, zyskała nowy, niezwykle mocny wymiar. W centrum uwagi znalazły się dotychczasowe działania wymiaru sprawiedliwości oraz nazwisko byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Zbigniewa Ziobry.
„Zbyszek ukręci łeb sprawom”. Wstrząsające cytaty z akt
Najgłośniejszym elementem wystąpienia premiera było odczytanie fragmentów zeznań świadka – pośrednika powiązanego z kluczowymi postaciami wokół giełdy Zondacrypto. Z dokumentów wynika, że obóz dawnej władzy miał oferować bezkarność w zamian za konkretne korzyści.
– Zbyszek zapoznał się z aktami, to jest skandal. Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom i żebym się nie martwił – cytował protokół przesłuchania Donald Tusk.
To jednak nie wszystko. W zeznaniach pojawił się również precyzyjny wątek finansowy. Rekompensata za polityczno-prawną usługę miała wynieść 2 miliony złotych, z czego pierwsza transza w wysokości 500 tysięcy złotych miała trafić do wskazanej fundacji (w dokumentach przewija się Fundacja Suwerennej Polski).
Polityczna nawijkówka i reakcja opozycji
Ujawnienie akt wywołało natychmiastową, burzliwą reakcję opozycji. Z prawicowej strony popłynęły oskarżenia o wykorzystywanie prokuratury do politycznych nacisków i niszczenie opozycji. Sam Zbigniew Ziobro w ostrych słowach zaprzeczył wszystkim zarzutom, twierdził, że nie znał głównych aktorów tej afery i zapowiedział kroki prawne. Z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał w rozmowach z dziennikarzami, że przyjęcie pieniędzy przez fundację było „błędem”, do którego zainteresowani się przyznają, choć odpierał zarzuty o systemową korupcję.
Tymczasem rząd twardo stoi na stanowisku, że nieuregulowany dotąd rynek kryptowalut w Polsce służył jako wygodny kanał do brudnych interesów i finansowania podejrzanych struktur. Piątkowe starcie w Sejmie udowodniło jedno: afera Zondacrypto to dopiero czubek góry lodowej, a echa sejmowych cytatów będą rezonować na polskiej scenie politycznej przez długie miesiące.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE