Nawet co trzydzieste dziecko w Polsce rodzi się z FASD. Eksperci przypominają bolesne fakty

Strona głównaZdrowie

Nawet co trzydzieste dziecko w Polsce rodzi się z FASD. Eksperci przypominają bolesne fakty

Akcyza na alkohol wraca do gry. Rząd szuka miliardów wbrew woli prezydenta
Ciche żniwa w butelce: Liczba zgonów na raka od alkoholu skoczyła dwukrotnie
Bilans zysków i strat. Jak wygląda rynek alkoholu i jego wpływ na zdrowie Polaków?

Cicha epidemia w gabinetach lekarskich

Wrzesień przypomina o problemie, o którym wciąż wolimy mówić szeptem. 9 września, w symbolicznym dziewiątym miesiącu roku i o godzinie 9:09, obchodzony jest Światowy Dzień FASD. Dlaczego akurat wtedy? To czytelna analogia do dziewięciu miesięcy ciąży, które powinny upłynąć pod znakiem całkowitej abstynencji. Statystyki porażają. Nawet 2-3% dzieci w Polsce rodzi się ze spektrum płodowych zaburzeń alkoholowych (FASD). To nie margines statystyki. To realny dramat tysięcy rozwijających się młodych ludzi.

Alkohol bez przeszkód pokonuje barierę łożyskową. Trafia prosto do krwiobiegu bezbronnego płodu, uderzając w dopiero kształtujący się układ nerwowy. Co gorsza, badania Instytutu Matki i Dziecka pokazują zatrważający obraz: co druga kobieta przyznaje się do spożywania alkoholu na etapie ciąży, a jedna na dziesięć robi to w sposób znaczący. Mit o „kontroli” i „lampce wina od czasu do czasu” zbiera okrutne żniwo.

Jak alkohol niszczy przyszłość dziecka?

Nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dawka. Etanol w brzuchu matki to cichy niszczyciel. Najskrajniejszą postacią tego zjawiska jest FAS (Płodowy Zespół Alkoholowy), charakteryzujący się nie tylko specyficznymi rysami twarzy (wąskie szparki powiekowe, płaska rynienka podnosowa), ale przede wszystkim głębokimi uszkodzeniami mózgu.

  • Zaburzenia emocjonalne: Brak kontroli nad impulsami, gwałtowne wybuchy złości i trudności w odnalezieniu się w grupie rówieśniczej.
  • Deficyty poznawcze: Problemy z koncentracją, zapamiętywaniem i nauką, które rzutują na całe dorosłe życie.
  • Niewidzialne skutki: Wiele dzieci nie ma charakterystycznych rysów twarzy, przez co latami funkcjonują bez właściwej diagnozy, zmagając się z łatką „niegrzecznych” lub „trudnych”.

Warto pamiętać, że problem dotyka w ogromnej mierze dzieci przebywających w pieczy zastępczej i rodzinach adopcyjnych, gdzie dotarcie do pełnej historii medycznej biologicznych rodziców graniczy z cudem. System diagnostyczny w Polsce wciąż ewoluuje, a lekarze zmagają się z wyzwaniem ujednolicenia standardów, by pomagać najmłodszym jeszcze przed ukończeniem szóstego roku życia. Bo im wcześniej postawiona diagnoza, tym większa szansa na wdrożenie skutecznej terapii.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: