Rynek alkoholu w ogniu dyskusji: Gospodarka kontra zdrowie publiczne
Debata wokół polityki alkoholowej w Polsce nie zwalnia tempa. Z jednej strony mamy potężny sektor gospodarczy, generujący miliardowe wpływy do budżetu państwa, z drugiej – alarmujące głosy ekspertów ochrony zdrowia, którzy wskazują na ogromne koszty społeczne i biologiczne spustoszenia, jakie niesie za sobą nadmierne spożycie trunków.
Warto spojrzeć na twarde dane. Wpływy z podatków związanych z alkoholem sięgają w Polsce około 15 mld zł rocznie, a sam rynek napojów alkoholowych szacowany jest na ponad 50–51 mld zł. Jednak po drugiej stronie bilansu znajdują się szacunki dotyczące kosztów społecznych i ekonomicznych – takich jak koszty leczenia, absencje w pracy czy interwencje służb – które oscylują w granicach od 85 do nawet 135 mld zł rocznie.
Jak piją Polaki? Statystyki konsumpcji i nawyki
Według danych GUS i międzynarodowych instytucji, przeciętne roczne spożycie czystego alkoholu w Polsce utrzymuje się w okolicach 11 litrów na mieszkańca (w populacji osób powyżej 15. roku życia). Choć pod względem całkowitej ilości wypijanego alkoholu nie jesteśmy europejskim liderem – ustępując m.in. Czechom czy Austrii – wyróżnia nas specyficzny model konsumpcji.
Eksperci, w tym prof. Marcin Wojnar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwracają uwagę na zjawisko tzw. picia napadowego. W przeciwieństwie do mieszkańców krajów południowych Europy, takich jak Włochy czy Hiszpania, gdzie powszechne jest codzienne, umiarkowane picie wina do posiłku (w Polsce codziennie sięga po alkohol zaledwie ok. 1,6 proc. populacji), Polacy piją rzadziej, ale za to w dużych jednorazowych ilościach. Taki model drastycznie zwiększa ryzyko chorób układu krążenia, uszkodzeń wątroby oraz problemów neurologicznych.
Nowe regulacje na horyzoncie: Walka o widoczność i dostępność
W ostatnich miesiącach Ministerstwo Zdrowia oraz samorządy coraz śmielej sięgają po narzędzia ograniczenia dostępności alkoholu. Na tapczanie rządowym leżą m.in. propozycje całkowitego zakazu promocji trunków, pomysły ograniczenia nocnej sprzedaży w miastach czy kontrowersyjna koncepcja zakrywania ekspozycji w sklepach, by alkohol nie rzucał się w oczy klientom.
Przedstawiciele handlu detalicznego i małych sklepów ostrzegają, że drastyczne restrykcje mogą doprowadzić do fali bankructw – zwłaszcza w segmencie małych placówek, dla których sprzedaż piwa czy wódek smakowych stanowi fundament rentowności. Z kolei organizacje pacjenckie i onkologiczne przypominają, że bez zdecydowanych działań profilaktycznych system ochrony zdrowia nie poradzi sobie z falą chorób przewlekłych powiązanych z używkami.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE