Ciemność, mróz i celowe ciosy w cywilów
Nadchodzący sezon zimowy w Ukrainie może przynieść kryzys, jakiego Europa nie widziała od dekad. Organizacja Narodów Zjednoczonych bije na alarm, wskazując na drastyczne ryzyko załamania podstawowych warunków do życia. Jeśli rosyjskie ataki rakietowe i dronowe całkowicie odetną prąd, sieć ciepłowniczą oraz wodociągi, miliony ludzi znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Podsekretarz generalny ONZ i administrator UNDP (Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju) Alexander De Croo nie owija w bawełnę. W wywiadzie dla stacji BBC wprost stwierdził, że Ukraina wchodzi w ten okres z „bardzo słabej pozycji startowej”. Kraj czeka najcięższa zima od początku pełnoskalowej inwazji, a temperatury sięgające lokalnie nawet -20°C zamienią zniszczone budynki w lodówki.
Zimno jako nowa broń wojenna
Strategia Kremla wydaje się czytelna aż do bólu. Uderzenia wymierzone są w tzw. miękkie tkanki państwa – stacje benzynowe, węzły energetyczne, a nawet centra handlowe i biznesowe. Zamiast tylko frontowych linii, polem bitwy staje się każdy ukraiński dom.
- Systematyczność ataków: Infrastruktura krytyczna demolowana jest z premedytacją.
- Paraliż miast: Brak prądu oznacza brak ogrzewania i natychmiastowe zamarzanie kanalizacji.
- Brak usprawiedliwienia: Przedstawiciele ONZ podkreślają, że niszczenie cywilnego zaplecza nie ma żadnego militarnego uzasadnienia.
Wyścig z czasem, którego nie da się wygrać łatwo
Na miejscu trwają gorączkowe prace naprawcze. UNDP pomaga przywracać do użytku zniszczone fragmenty sieci oraz stawia na zdecentralizowane obiekty energetyczne, które trudniej namierzyć i zniszczyć. Problem w tym, że jak przyznają sami urzędnicy, prowadzenie takich operacji pod ciągłym ostrzałem to zadanie „praktycznie niemożliwe”.
Czasu zostało niewiele, a biurokracja i realia wojenne robią swoje. Kijów prowadzi też rozmowy o specjalnych „zimowych pakietach” wsparcia m.in. ze Stanami Zjednoczonymi, licząc na dostawy dodatkowego gazu i systemów obrony. Zima jednak nie będzie czekać na dyplomatyczne kompromisy.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE