Amerykański sen czy brutalna rzeczywistość?
Transfer **Roberta Lewandowskiego** do Chicago Fire miał być piłkarskim hitem i spokojnym rozdziałem w amerykańskiej Major League Soccer. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Kapitan reprezentacji Polski po wygaśnięciu kontraktu z FC Barceloną przeniósł się za ocean, ale na boiskach w USA na razie częściej przeżywa frustrację niż radość z goli.
Formę doświadczonego napastnika i postawę jego zespołu wprost i bez ogródek skomentował **Mateusz Borek**. W programie *Moc Futbolu* na Kanale Sportowym znany dziennikarz nie szukał dyplomatycznych usprawiedliwień dla słabszej dyspozycji 38-letniego snajpera.
„Męczarnia za dolary”
Występy Polaka w barwach klubu z Chicago zostały skwitowane przez Borka wyjątkowo wymownym i ostrym stwierdzeniem: **„męczarnia za dolary”**. Dziennikarz nie ukrywa, że przeskok między europejską elitą a amerykańską ligą bywa bolesny pod względem czysto piłkarskim.
– *Miałem takie wrażenie, że to jest cierpienie za 20 milionów dolarów rocznie. Widziałem piłkarza, który myśli pięć razy szybciej, który chciałby grać zupełnie inaczej, ale po prostu takie sobie życie wybrał* – ocenił Mateusz Borek w programie na żywo.
Lewandowski musi mierzyć się z faktem, że jakość partnerów z drużyny w MLS drastycznie odbiega od tej, do której przez lata przyzwyczaił się w Bayernie Monachium czy Barcelonie. – *Tutaj tego nie będzie miał. Sam musi sobie wywalczyć. Jeśli ktoś myślał, że Lewy przyjdzie do Chicago i tylko dlatego, że to jest USA, to weźmie piłkę, przedrybluje pięciu zawodników i strzeli gola, to się mylił* – zauważył komentator.
Strzelecki kryzys i walka z biologicznym zegarem
Fakty są nieubłagane. **Robert Lewandowski** wpadł w wyraźny dołek. Polski napastnik zanotował serię kilku spotkań z rzędu w lidze MLS bez ani jednego trafienia na koncie, co dla piłkarza tego formatu jest rzadkością. Choć trener Chicago Fire, Gregg Berhalter, stawał w obronie Polaka i apelował do reszty zespołu o lepsze dogranie piłek w pole karne, frustracja na boisku rośnie.
Borek podkreślił jednak, że nikt nie jest w stanie oszukać czasu, a wiek robi swoje: – *Powinniśmy się cieszyć każdym dniem, miesiącem czy rokiem, kiedy Robert Lewandowski jeszcze gra w piłkę, bo wiemy, że ten zmierzch nieuchronnie przychodzi. Nikt z nas nie oszuka biologii, zwłaszcza w sporcie*.

KOMENTARZE