Koniec cierpliwości Michała Świerczewskiego
W poniedziałek, 31 sierpnia 2026 roku, w Częstochowie zapadła decyzja, która wisiała w powietrzu od kilku tygodni. Dawid Kroczek oficjalnie przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Rakowa. Właściciel klubu, Michał Świerczewski, dłużej nie zamierzał patrzeć na boiskową degrengoladę. Czara goryczy przelała się dzień po bolesnej porażce na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok (2:5). „Medaliki” tkwią w głębokim dołku, z którego ktoś musi je w końcu wyciągnąć.
Kroczek przejmował stery 4 maja 2026 roku, zastępując zwolnionego Łukasza Tomczyka. Początkowo miał być tylko strażakiem na finiszu poprzednich rozgrywek. Dobra końcówka sezonu i zajęcie czwartego miejsca sprawiły jednak, że władze obdarzyły go kredytem zaufania na kolejne miesiące. Szybko okazało się jednak, że ten mechanizm zaciął się na dobre.
Statystyki, które bolą. Porażka goni porażkę
Bilans 37-letniego szkoleniowca zamknął się w 14 oficjalnych spotkaniach, w których zanotował 6 zwycięstw, 2 remisy i aż 6 porażek. Prawdziwy koszmar wydarzył się jednak jesienią. W obecnych rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy Raków zanotował cztery porażki w czterech meczach, zamykając ligową tabelę z okrągłym zerem na koncie. Do tego doszedł bolesny cios na arenie międzynarodowej – częstochowian w dramatycznych okolicznościach wyeliminował z Ligi Konferencji chorwacki Hajduk Split, zamykając furtkę do fazy grupowej.
– Potrzebujemy wstrząsu na każdej płaszczyźnie, to nie jest rola wyłącznie trenera – grzmiał Kroczek wprost po niedzielnej klęsce z Jagiellonią. Działacze wzięli te słowa dosłownie, aplikując wstrząs w postaci zwolnienia samego szkoleniowca.
Kto przejmie stery w Częstochowie?
Kuluarowe spekulacje ruszyły natychmiast po komunikacie klubu. Giełda nazwisk pęka w szwach, a eksperci i insiderzy prześcigają się w tropieniu nowego sternika drużyny. Wśród najgłośniej plotkowanych kandydatów wymienia się m.in. dobrze znanych w środowisku szkoleniowców, takich jak Dawid Szwarga czy Gonçalo Feio, a w przestrzeni medialnej przewijały się nawet tak sentymentalne opcje jak Jerzy Brzęczek. Jedno jest pewne: nowy trener dostanie pod swoje skrzydła rozbitą ekipę, która na gwałt potrzebuje tlenu i punktów.

KOMENTARZE