Kulisowe napięcia w PZPN i głos szatni
Gdyby o losach selekcjonera decydowały wyłącznie nastroje w gabinetach Polskiego Związku Piłki Nożnej, sprawa przyszłości Jana Urbana byłaby już dawno przesądzona. Po październikowej porażce z Bośnią i Hercegowiną (0:1) w Zenicy w kuluarach głośno mówiło się o tym, że prezes Cezary Kulesza najchętniej dokonałby trzęsienia ziemi. Sęk w tym, że prezes PZPN natrafił na mur, którego nie da się tak po prostu zburzyć.
Jasny sygnał z wnętrza drużyny sprawił, że władze federacji musiały przystopować. Piłkarze stanęli murem za szkoleniowcem, a najgłośniej w tej sprawie wypowiedzieli się liderzy zespołu, w tym zastępujący Roberta Lewandowskiego w roli kapitana Piotr Zieliński. Wsparcie dla trenera wyraźnie uspokoiło sytuację, wiążąc Kuleszy ręce i odsuwając wizję natychmiastowego zwolnienia.
Trudna jesień i sportowy kryzys kadry
Obecne eliminacje i mecze w dywizji B Ligi Narodów pokazują, że przebudowa reprezentacji Polski nie idzie gładko. Jesienne zgrupowanie przyniosło mieszane odczucia – od efektownego rozbicia Rumunii 6:0 aż po bolesne potknięcia ze Szwecją (1:3) oraz wspomnianą porażkę z Bośnią. Kontrowersje wzbudzały też niektóre wybory kadrowe Urbana, w tym pominięcie będącego w życiowej formie Karola Czubaka czy powołanie bez formy Karola Świderskiego.
Mimo to, piłkarze dają do zrozumienia, że zmiana selekcjonera w trakcie trwających rozgrywek mogłaby przynieść więcej szkody niż pożytku. Jak podsumowują obserwatorzy sceny piłkarskiej, Kulesza musi brać pod uwagę ryzyko otwartego buntu w szatni, dlatego najrozsądniejszym krokiem wydaje się danie Urbanowi czasu przynajmniej do domknięcia fazy grupowej Ligi Narodów.

KOMENTARZE