Koszykarski hit czy sklepowa pułapka? Recenzja NBA 2K27

Strona głównaSport

Koszykarski hit czy sklepowa pułapka? Recenzja NBA 2K27

Ukraińska koszykarka rzuciła klub w USA. Poszło o transfer Rosjanki
Fenomen z Chin podbija Berlin. 19-letnia gigantka gotowa na mistrzostwa świata
Nocny dramat na MŚ koszykarek w Berlinie. Fałszywy alarm postawił na równe nogi niemal wszystkie kadry

Wirtualne parkiety znowu żyją

We wrześniu 2026 roku fani koszykówki doczekali się kolejnej odsłony kultowej serii od studia Visual Concepts. NBA 2K27 zadebiutowało na rynku 4 września, trafiając między innymi na komputery osobiste oraz konsolę PlayStation 5. Choć pierwsze minuty z grą mogą sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z prostą aktualizacją składów, rzeczywistość okazuje się zupełnie inna.

Pod warstwą doskonale znanych menu kryje się sporo istotnych modyfikacji. Najnowsze dzieło 2K Games zbiera jednak mieszane opinie – na platformie Steam pozytywne recenzje wystawiło zaledwie około 52% graczy. Dlaczego społeczność jest tak mocno podzielona?

Czysta przyjemność na boisku i twardsza obrona

Trzeba oddać twórcom co jej się należy: rozgrywka na parkiecie wreszcie daje satysfakcję. Dzięki technologii ProPLAY, przekładającej prawdziwe mecze na wirtualne animacje, koszykarze poruszają się płynniej i bardziej realistycznie. Dodano ponad 7 tysięcy nowych ruchów, co rzuca się w oczy zwłaszcza w strefie podkoszowej.

Zmiany dotknęły też defensywy. Obrońcy potrafią skuteczniej utrzymać pozycję, a rzuty z dystansu stały się znacznie trudniejsze. Wymusza to na grających lepsze wybory taktyczne i rezygnację z bezmyślnego spamowania „trójek”. Poprawiono również dynamikę wsadów, które teraz zależą od błyskawicznej oceny sytuacji pod koszem.

Tryby dla samotników i nowoczesna grafika

Ogromnym plusem tegorocznej edycji są tryby dla jednego gracza. MyCAREER oraz rozbudowane MyNBA oferują głębię, przy której można spędzić setki godzin. Co ciekawe, w plikach gry dopatrzono się nawet wczesnych bibliotek nowatorskiej technologii DLSS 5 od Nvidii, co zwiastuje ogromne zmiany w oprawie wizualnej i oświetleniu.

Biznesowa otoczka psuje zabawę

Skąd więc tak chłodny odbiór u części graczy? Odpowiedź tkwi w agresywnej monetyzacji. Waluta VC w trybach kariery potrafi dać się we znaki. Rozwój stworzonego zawodnika bez sięgania po portfel graniczy z cudem, a gra na każdym kroku przypomina, że woli nasz portfel od naszych umiejętności. Najpierw wchodzimy na parkiet, ale zaraz potem zostajemy tradycyjnie odesłani do sklepu.

Źródło: Gry w INTERIA.PL

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: