Geograficzna zagadka i sztucznointeligentna wpadka
Polska geografia właśnie zyskała zupełnie nowy wymiar. W opublikowanym dokumencie pt. „Polaków portret własny — Część I. Raport o DNA marki Polska” znalazła się kuriozalna teza, że Katowice leżą w „północnym centrum Polski”. Ten zaskakujący zwrot to tylko wierzchołek góry lodowej, jaką okazał się liczący 26 stron materiał przygotowany pod kierownictwem dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń, pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska.
Publikacja błyskawicznie wywołała gigantyczną burzę w mediach społecznościowych. Internauci i eksperci, w tym Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, rozbiorą dokument na czynniki pierwsze. Szybko wyszło na jaw, że tekst roi się od błędów logicznych, dziwnych sformułowań oraz cech charakterystycznych dla bezrefleksyjnego korzystania ze sztucznej inteligencji.
Co jeszcze ukryto w rządowym raporcie?
Lektura dokumentu dostarczała kolejnych zaskoczeń. Autorzy przekonywali m.in., że w całej historii Nagrodę Nobla otrzymało zaledwie pięcioro Polaków, a młodzi mieszkańcy naszego kraju masowo posługują się… językiem mandaryńskim. W tekście roi się również od kalek językowych i angielskich wtrętów, takich jak „historia sufferingu”, „tradycyjna chlebowość” czy opisywanie archetypu Matki Polki mianem „guardianki”.
- Liczba warsztatów Design Thinking w opisie metodologii zmieniała się w pismu kilkukrotnie (raz było ich siedem, potem pięć, a w innym miejscu trzy).
- Wśród walorów przyrodniczych kraju odnaleziono „Polskie płaskiz”.
- Polacy w relacjach między sobą mają być „zadrośni” i „hejtercy”.
„Biję się w piersi. Wykorzystywałam AI”
Pod naporem krytyki pełnomocniczka rządu zabrała głos w mediach. Występując w Polsat News, Barbara Mróz-Gorgoń przyznała się do stosowania nowoczesnych technologii. „Biję się w piersi, wykorzystywałam AI, myślę, że co drugi profesor na świecie wykorzystuje” — skwitowała, dodając jednocześnie, że dokument miał charakter roboczy i nie był przeznaczony do oficjalnej publikacji.
Sprawa odbiła się szerokim echem również ze względu na kwestie finansowe. Choć w przestrzeni publicznej głośno dyskutowano o kwocie rzędu 200 tysięcy złotych przeznaczonych na ten cel, Ministerstwo Sportu i Turystyki wydało specjalne oświadczenie, w którym odcięło się od krytykowanego raportu, podkreślając, że nie był on bezpośrednim przedmiotem umowy resortu z wykonawcą.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE