We wtorek, 22 września 2026 roku, rynki surowcowe wstrzymały oddech. Ceny oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych wspięły się na historyczny szczyt, osiągając średnio zawrotne **6,53 USD za galon** (dane organizacji AAA). Sytuacja wywołała panikę wśród rolników oraz kierowców ciężarówek, dla których paliwo to stanowi krew w żyłach codziennej działalności gospodarczej.
W obliczu rosnącego gniewu wyborców z rolniczych stanów – takich jak Iowa, gdzie polityczna presja osiągnęła zenit – prezydent **Donald Trump** zadeklarował poparcie dla drastycznego kroku. Podczas spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Nowym Jorku amerykański przywódca wprost przyznał, że jest zwolnieniem blokady wywozu paliwa za granicę.
„Powiedziałem: *nie wysyłajmy diesla na zewnątrz*. Domagałem się tego” – oświadczył Donald Trump, odnosząc się do trwających w administracji narad nad pełnym lub częściowym embargiem.
Skąd ten kryzys? Wojny, drony i Bliski Wschód
Ekstremalne podwyżki na stacjach nie wzięły się znikąd. Rynek energetyczny ugina się pod ciężarem kumulacji kilku potężnych kryzysów geopolitycznych. Z jednej strony sankcje i wojna na Bliskim Wschodzie skutecznie dławią globalną podaż. Z drugiej – niezwykle efektywne ukraińskie ataki dronami na rosyjskie rafinerie sparaliżowały istotną część tamtejszego przemysłu paliwowego.
Rosja, która przed wybuchem konfliktu była jednym z globalnych gigantów eksportujących olej napędowy, straciła kontrolę nad znaczną częścią swoich mocy przerobowych. Trump publicznie skrytykował ten aspekt wojny, obwiniając Kijów o eskalację problemów cenowych uderzających w cały świat.
Polityczna gra przed wyborami
Zbliżające się wielkimi krokami listopadowe wybory połówkowe sprawiają, że Partia Republikańska drży o poparcie na amerykańskiej prowincji. Republikanie z Senatu i Izby Reprezentantów, na czele z wiekowym, lecz wpływowym seniorem z Iowa Chuckiem Grassleyem, domagają się natychmiastowego zamknięcia granicy dla wywozu paliw.
Sekretarz skarbu **Scott Bessent** potwierdził, że Biały Dom pilnie bada wykonalność takiego mankamentu. Jednak analitycy rynkowi kręcą głowami z niedowierzaniem.
- USA produkują ok. **5,3 miliona baryłek** destylatów dziennie przy krajowym zapotrzebowaniu rzędu 3,6 miliona.
- Nadwyżka trafia na eksport – głównie do Europy i Ameryki Łacińskiej.
- Zatrzymanie eksportu siłą zmusi rafinerie do ograniczenia produkcji (gdyż paliwa nie da się w nieskończoność składować), co paradoksalnie może wywołać niedobory i… **jeszcze wyższe ceny** benzyny oraz diesla wewnątrz USA.
Choć zakaz eksportu brzmi jak łatwy polityczny ratunek dla wściekłych farmerów, ekspertom rynkowym jeżą się włosy na głowie na samą myśl o globalnym efekcie domina, jaki mogłaby wywołać ta decyzja. Czas ucieka, a amerykańska gospodarka balansuje na cienkiej linie.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE