Droga benzyna zmienia zasady gry w Niemczech. Co czwarty kierowca patrzy na elektryki

Strona głównaMotoryzacja

Droga benzyna zmienia zasady gry w Niemczech. Co czwarty kierowca patrzy na elektryki

Uldga dla kierowców: Rządowe limity cen paliw nagle weszły w życie
Kolejne podwyżki na stacjach. Ministerstwo Energii ogłasza nowe limity cen paliw
Bliskowschodni szok na giełdach. Ropa w górę, a polscy kierowci łapią się za głowy

Kryzys na Bliskim Wschodzie uderza w portfele niemieckich kierowców

Gdy na stacjach benzynowych za naszą zachodnią granicą pękła psychologiczna granica 2 euro za litr, tamtejsi kierowci zaczęli liczyć koszty. Spokojna dotąd kalkulacja związana z posiadaniem auta spalinowego przestała się spinać. Spokój na drogach psują rachunki, które po napięciach geopolitycznych i problemach z dostawami ropy poszybowały mocno w górę.

W tej sytuacji rynkowej najnowsze dane rzucają zupełnie nowe światło na podejście Niemców do elektromobilności. Okazuje się, że tradycyjne przywiązanie do silników benzynowych i diesli pęka pod naporem czystej ekonomii.

Co czwarty właściciel auta spalinowego planuje zmianę obozu

Z aktualnych analiz rynkowych wynika jednoznaczny wniosek: aż 27 proc. właścicieli aut spalinowych w Niemczech poważnie bierze pod uwagę przesiadkę na samochód z napędem w pełni elektrycznym. Głównym motorem napędowym tej nagłej zmiany nie jest wcale ideologia ekologiczna, a portfel.

Wysokie ceny benzyny i oleju napędowego sprawiają, że koszty codziennej eksploatacji klasycznych pojazdów stają się ogromnym obciążeniem. Nic dziwnego, że statystyki ze sprzedaży i rejestracji nowych pojazdów w kraju naszych sąsiadów odnotowują potężne skoki – udziały aut bateryjnych systematycznie rosną, spychając tradycyjne silniki do defensywy.

Dopłaty i pragmatyzm robią swoje

Do gry wchodzi także państwo. Niemiecki rząd uruchomił potężny program wsparcia finansowego, przeznaczając do 2029 roku 3 miliardy euro na dopłaty do zakupu i leasingu bezemisyjnych pojazdów. W zależności od dochodów i sytuacji rodzinnej, kierowcy mogą liczyć na wsparcie wynoszące od 3000 do nawet 6000 euro.

Choć wokół aut elektrycznych wciąż krąży wiele mitów, a część zmotoryzowanych narzeka na infrastrukturę czy koszty energii, twarde liczby mówią same za siebie. Kiedy jazda tradycyjnym autem przestaje się opłacać, pragmatyzm bierze górę nad przyzwyczajeniem.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: