Zuchwała kradzież w Sopocie i akt oskarżenia
Sprawa, która jesienią ubiegłego roku elektryzowała media i opinię publiczną, wchodzi w decydującą fazę. W18 sierpnia 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku skierowała do Sądu Rejonowego w Elblągu oficjalny akt oskarżenia. Chodzi o głośną kradzież luksusowego Lexusa, który należał do rodziny premiera Donalda Tuska. Pojazd zniknął w nocy z 9 na 10 września 2025 roku spod domu szefa rządu w Sopocie – miejsca, które teoretycznie powinno być pod stałym nadzorem Służby Ochrony Państwa.
Służby odnalazły skradzione auto zaledwie po kilku godzinach na jednym z parkingów w gdańskich Kokoszkach. Jak się okazało, przestępczego rzemiosła spróbowano dokonać z wykorzystaniem sprytu – na samochodzie zamontowano bowiem podrobione tablice rejestracyjne.
Dwaj podejrzani i zarzuty prokuratorskie
Na ławie oskarżonych zasiądą dwaj mężczyźni: **Łukasz W.** oraz **Stefan N.** Śledczy nie mają wątpliwości, że obaj działali wspólnie i w porozumieniu, dopuszczając się kradzieży z włamaniem.
Najpoważniejsza odpowiedzialność ciąży na Łukaszu W., który w oczach prokuratury wyrósł na recidivistę motoryzacyjnego. Mężczyzna został zatrzymany niemal błyskawicznie – wpadł o szóstej rano na lotnisku w Gdańsku, gdy planował ucieczkę do Bułgarii. W toku śledztwa jego sytuacja prawna mocno się skomplikowała:
- Usłyszał łącznie pięć zarzutów, w tym trzy dotyczące kradzieży z włamaniem do samochodów w warunkach powrotu do przestępstwa (recydywy).
- Odpowiedzi musi udzielić za kradzieże aut nie tylko w Sopocie, ale również w Elblągu.
- Zarzucono mu trzykrotne użycie podrobionych tablic rejestracyjnych.
Łukasz W. cały czas przebywa za drzwiami aresztu śledczego, gdzie sąd regularnie przedłużał jego pobyt. Zupełnie inaczej potoczyła się ścieżka drugiego z oskarżonych. Stefan N., który początkowo również trafił za kraty, w lutym 2026 roku wyszedł na wolność – jego areszt zamieniono na dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe.
Co grozi oskarżonym?
Za zarzucane im czyny, w tym kradzież z włamaniem połączoną z zaborzem mienia znacznej wartości, grozi kara nawet **do 10 lat pozbawienia wolności**. Sprawa przed Sądem Rejonowym w Elblągu zapowiada się na proces pełen dowodów z analiz monitoringu oraz opinii kryminalistycznych, które śledczy skrupulatnie zbierali przez wiele miesięcy.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE