Nowy format współpracy w cieniu dyplomatycznego zgrzytu
We wtorek 22 września 2026 roku zagraniczne media, w tym ukraiński „Kyiv Post” oraz węgierski serwis HVG, obiegła informacja o nagłym zwrocie akcji w relacjach regionalnych. Choć zaledwie kilka dni wcześniej – podczas piątkowego szczytu w ukraińskim Bukowelu w obwodzie iwanofrankiwskim – uroczicie powołano do życia nową inicjatywę o nazwie Karpacka Ósemka (C8), Budapeszt oficjalnie odciąciął się od tego projektu.
W gronie państw-założycieli, które miały zacieśnić współpracę m.in. w obszarze energetyki, transportu, logistyki i bezpieczeństwa, wymieniano dotąd Austrię, Czechy, Węgry, Polskę, Rumunię, Serbię, Słowację oraz samą Ukrainę. W spotkaniu uczestniczył m.in. polski premier Donald Tusk. Szybko okazało się jednak, że węgierski udział w formacie istniał głównie na papierze.
„Zaproszono nas, ale odmówiliśmy”
Premier Węgier Peter Magyar wprost uciął spekulacje, oświadczając, że jego kraj nie zamierza integrować się w ramach nowego bloku. – Zaproszono nas, ale z ważnego powodu odmówiliśmy udziału. Proszę mi wierzyć, Węgry nie biorą w tym udziału – oświadczył Magyar, cytowany przez węgierskie media. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Budapeszcie szybko potwierdziło te słowa, konsekwentnie unikając jednak podania konkretnych motywów takiej decyzji.
Reakcja Kijowa była natychmiastowa i niezwykle ostra. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha nie krył oburzenia, wbijając szpilę nowemu węgierskiemu przywódcy:
„Wydaje się, że chociaż Viktor Orbán odszedł, jego polityka obstrukcjonizmu i izolacjonizmu nadal kwitnie” – skomentował ukraiński minister.
Stare demony w nowych szatach
Warto zauważyć, że objęcie władzy przez Petera Magyara początkowo budziło w Kijowie spore nadzieje na całkowity reset w relacjach dwustronnych i odejście od wieloletniej awanturniczej dyplomacji poprzedniego obozu rządzącego. Szybko zderzono się jednak z rzeczywistością. W tle węgierskiego bojkotu Karpackiej Ósemki kryją się poważne napięcia polityczne, w tym trwająca blokada wybranych klastrów negocjacyjnych w procesie akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej oraz spory wokół praw mniejszości narodowych.
Wygląda na to, że regionalna współpraca w Europie Środkowej – mimo szczytnych intencji i obecności takich graczy jak Polska czy Rumunia – wciąż napotyka na potężne bariery polityczne, które trudno będzie przekroczyć za pomocą samych deklaracji o solidarności.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE