Kiedy słowa stają się zagrożeniem dla dyktatury
We wrześniu 2026 roku powrócił temat jednej z najgłośniejszych cenzorskich decyzji w nowoczesnej historii Białorusi. Powieść „Psy Europy” autorstwa wybitnego białoruskiego pisarza Alhierda Bacharewicza stała się symbolem walki reżimu Alaksandra Łukaszenki z niezależną myślą. Książka, która pierwotnie ukazała się w 2017 roku, została oficjalnie wpisana na białoruską listę materiałów ekstremistycznych, otwierając czarną serię dla literatury w tym kraju.
Przed rokiem 2020 białoruskojęzyczna literatura funkcjonowała w specyficznym getcie. Reżim ignorował niszowe nakłady, nie widząc w nich realnego zagrożenia. Sytuacja zmieniła się drastycznie po masowych protestach. Władze wypowiedziały totalną wojnę twórcom, a dzieło Bacharewicza spotkało się z bezprecedensową agresją ze strony państwowej machiny propagandowej.
Zniszczony nakład i „papierowa wolność”
Reżim nie ograniczył się jedynie do zakazów urzędowych. Cały krajowy nakład powieści został skonfiskowany i dosłownie zniszczony — według doniesień, egzemplarze zakopano w ziemi. Sam autor, który po 2020 roku musiał opuścić Białoruś i osiadł w Berlinie, wspominał o skrajnych głosach w mińskich mediach rządowych, domagających się dla niego surowych kar.
- Tytułowe psy: W ocenie pisarza metafora odnosi się bezpośrednio do losu Białorusinów, balansujących pomiędzy pragnieniem wolności a pogardliwym stosunkiem Zachodu.
- Balbuta: W powieści pojawia się ten sztuczny język jako unikalna forma „papierowej wolności” w obliczu braku tej realnej.
- Skala cenzury: Białoruski PEN Club szacuje, że na zakazanych listach znajduje się już blisko 400 książek.
Polska premiera i międzynarodowy rozgłos
Mimo prób wymazania dzieła z przestrzeni publicznej, „Psy Europy” zyskały status pozycji kultowej. Ich znaczenie doceniono w Europie — w 2025 roku powieść uhonorowano prestiżową Lipską Nagrodą Książkową na rzecz Porozumienia Europejskiego.
We wrześniu 2026 roku książka trafiła w ręce polskich czytelników nakładem Wydawnictwa Literackiego, w przekładzie Joanny Bernatowicz. Polskie wydanie spotkało się z ogromnym zainteresowaniem krytyków i miłośników literatury, udowadniając, że żaden aparat cenzury nie jest w stanie zatrzymać uniwersalnego głosu wolności.

KOMENTARZE