Powrót mimo przeszkód i obaw o bezpieczeństwo
W sobotę, 5 września 2026 roku, w Białymstoku odbyło się kluczowe posiedzenie Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Choć oficjalną decyzją organizacji zjazd zaplanowany pierwotnie na połowę września przeniesiono na marzec 2027 roku ze względów bezpieczeństwa, Andrzej Poczobut nie zamierza rezygnować ze swoich planów. Były więzień polityczny, który pod koniec kwietnia 2026 roku odzyskał wolność po ponad pięciu latach spędzonych za drutami białoruskich kolonii karnych, ogłosił jasny termin: „Jadę na Białoruś, do domu” już w przyszłym tygodniu.
Decyzja ta zaskoczyła wielu obserwatorów sceny politycznej. Wokół powrotu dziennikarza narasta mnóstwo znaków zapytania, a polskie służby i eksperti nie ukrywają, że ruch ten wiąże się z olbrzymim ryzykiem.
„To nie są motywy osobiste”
Podczas spotkania w gronie ponad 50 działaczy, szefowa ZPB Andżelika Borys tłumaczyła zmianę harmonogramu obrad troską o bezpieczeństwo członków mniejszości polskiej. Działalność Związku na Białorusi od lat pozostaje w tragicznej próżni – organizacja nie jest uznawana przez reżim Alaksandra Łukaszenki, a za przynależność do niej grożą surowe wyroki. Mimo to Poczobut stoi twardo przy swoim.
– Proszę sobie wyobrazić, ile sił Polska oddała na wsparcie mniejszości polskiej na Białorusi, ile sił oddano na wspieranie Związku Polaków w ciągu tych wszystkich lat. Ja tam jadę nie z motywów osobistych. To jest sprawa, której poświęciłem znaczącą część swojego życia – podkreślał wyraźnie wzruszony dziennikarz.
Ciężki powrót do rzeczywistości
Przypomnijmy: Andrzej Poczobut został zatrzymany w marcu 2021 roku, a w 2023 roku skazany na 8 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome „rozniecanie wrogości” i krytykę władz w Mińsku. Z więzienia w Nowopołocku wyszedł dopiero pod koniec kwietnia 2026 roku w ramach spektakularnej, międzynarodowej wymiany więźniów. Choć zyskał wolność, jego psychiczny i fizyczny ciężar minionych lat wciąż budzi powszechny szacunek, ale i obawy o to, co stanie się po przekroczeniu granice z reżimem.
Teraz, po miesiącach rekonwalescencji i spotkań w Polsce, Poczobut chce stanąć twarzą w twarz z ludźmi, których – jak sam mówi – nie widział od ponad pięciu lat. Czy Mińsk pozwoli mu na swobodną działalność, czy też powrót okaże się pułapką zastawioną przez służby? Najbliższe dni pokażą, jak potoczą się losy jednego z najbardziej znanych więźniów politycznych ostatnich lat.

KOMENTARZE