Rosyjskie drony uderzają tuż przy polskiej granicy, a Paryż zaskakuje ruchem w sprawie sankcji

Strona głównaPolityka

Rosyjskie drony uderzają tuż przy polskiej granicy, a Paryż zaskakuje ruchem w sprawie sankcji

Celowy sabotaż sparaliżował holenderską koleje. Do szyn przymocowano rury
Co najmłodsi dorośli sądzą o gwarancjach NATO? Nowe dane o postawach Polaków
Donald Tusk ostrzega przed eskalacją. Rosyjskie drony uderzyły tuż przy polskiej granicy

14 września 2026 roku przyniósł wyjątkowo napięte informacje z wschodniej granicy Unii Europejskiej oraz brukselskich gabinetów. Podczas gdy rosyjskie bezzałogowce atakowały cele zaledwie 2 kilometry od granicy z Polską, w Brukseli doszło do poważnego spięcia dyplomatycznego. Francja poparła Słowację w żądaniach złagodzenia restrykcji wobec moskiewskich oligarchów.

Drony uderzają dwa kilometry od polskiej granicy

W nocy polskie służby i wojsko postawiono w stan najwyższej gotowości. Kilkanaście odrzutowych dronów typu Gerań-5 przeprowadziło serię uderzeń na zachodniej Ukrainie. Wśród celów znalazła się infrastruktura krytyczna położona niebezpiecznie blisko terytorium Rzeczypospolitej.

Jednostki bezzałogowe uderzyły w stację paliw w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin oraz uszkodziły lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa, który zatrzymał się zaledwie 2 km od polskiej granicy. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noel Barrot skomentował te wydarzenia, wskazując, że celem rosyjskich ostrzałów jest jawne zastraszenie i próba rozbicia jedności Europy.

Paryż i Bratysława grają na odwrócenie sankcji?

W tym samym czasie w Brukseli trwały dramatyczne negocjacje nad przedłużeniem unijnej „czarnej listy” obejmującej blisko 3 tysiące osób i podmiotów powiązanych z rosyjską agresją. Ponieważ dotychczasowe sankcje indywidualne miały wygasnąć, a jednomyślność w gronie państw członkowskich legła w gruzach, ambasadorowie UE musieli zadecydować o prowizorium – przedłużono restrykcje tylko o tydzień, do 22 września.

Głównym kością niezgody okazała się postawa Słowacji oraz – ku zaskoczeniu wielu – Francji. Bratysława domaga się całkowitego usunięcia z listy dwóch prominentnych oligarchów: Aliszera Usmanowa oraz Michaiła Fridmana. Paryż zaproponował „kompromis”, żądając wykreślenia przynajmniej Usmanowa – jednego z najbogatszych rosyjskich biznesmenów.

Bezpieczeństwo narodowe czy ukryte interesy?

Decyzja Francji wywołała falę frustracji wśród dyplomatów z innych krajów Wspólnoty. W kuluarach mówi się wprost o fatalnym wyczuciu czasu. Gdy Moskwa prowadzi brutalne działania hybrydowe tuż przy granicach NATO, ruch Paryża może zostać odebrany na Kremlu jako słabość i pęknięcie w unijnym monolicie.

Francuska dyplomacja tłumaczy swój krok mgliście. Z oficjalnych komunikatów wynika, że Paryż powołuje się na „szczególną kwestię związaną z bezpieczeństwem narodowym” oraz naglące prośby nieukaranych z nazwiska „międzynarodowych partnerów”. W Brukseli mało kto jednak wierzy w te wyjaśnienia, podejrzewając, że za naciskami kryją się partykularne interesy gospodarcze. Czasu na wypracowanie ostatecznego kompromisu zostało niewiele – zegar tyka do 22 września.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: