Krwawy odwet nad Morzem Czerwonym. Jemeńscy rebelianci uderzają w saudyjskie miasta

Strona głównaPolityka

Krwawy odwet nad Morzem Czerwonym. Jemeńscy rebelianci uderzają w saudyjskie miasta

Awaria strategicznego rurociągu w Arabii Saudyjskiej. Orlen uspokaja w sprawie dostaw ropy
Kolejny atak na Morzu Czerwonym. Saudyjski tankowiec trafiony pociskiem
Bliskowschodni szok na giełdach. Ropa w górę, a polscy kierowci łapią się za głowy

Eskalacja konfliktu na Półwyspie Arabskim

We wrześniu 2026 roku sytuacja na Bliskim Wschodzie po raz kolejny wymyka się spod kontroli. W wyniku gwałtownego ostrzału przeprowadzonego przez jemeńskich rebeliantów w południowo-zachodniej części Arabii Saudyjskiej ucierpiały obiekty cywilne. Saudyjska Obrona Cywilna oficjalnie potwierdziła, że w trakcie uderzeń w prowincji Dżizan ranne zostały dwie osoby. Zniszczeniu uległo także kilka budynków mieszkalnych oraz lokalny meczet.

Ataki te stanowią bezpośrednią kontynuację krwawych starć w regionie. Strona jemeńska nie pozostaje dłużna – po intensywnej i błyskawicznej ofensywie wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego, Huti przejęli pełną kontrolę nad strategicznym pasem lądowym oraz kluczowymi portami.

Odpowiedzialność i cele rebeliantów

Rzecznik jemeńskich sił, Yahya Saree, przyznał się do przeprowadzenia operacji. W oficjalnych komunikatach rebelianci zaznaczają, że ich celem były saudyjskie obiekty i bazy wojskowe, w tym instalacje w prowincji Nadżran. Zupełnie inaczej wydarzenia te oceniają władze w Rijadzie.

Przedstawiciele saudyjskich służb ratunkowych ostro potępili działania bojowników, określając je mianem „rażącego naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego”. Ostrzał celów cywilnych wywołał falę oburzenia i zmusił lokalne sztaby do natychmiastowego wdrożenia podwyższonych procedur bezpieczeństwa.

Walka o „Bramę Łez” i globalne ceny ropy

W tle militarnej wymiany ciosów kryje się gigantyczna stawka geopolityczna. Huti dążą do pełnego przejęcia kontroli nad cieśniną Bab al-Mandab (tzw. Bramą Łez), która łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską. To tędy wędruje znacząca część światowego transportu ropy i paliw, zwłaszcza że alternatywne szlaki borykają się z głębokimi kryzysami.

Eksperci rynkowi nie mają złudzeń. Każdy kolejny metr wybrzeża zdobyty przez wspieranych przez Iran rebeliantów to potężny cios w bezpieczeństwo energetyczne Arabii Saudyjskiej oraz stabilność cen surowców na międzynarodowych rynkach. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a perspektywa szybkiego rozejmu wydaje się całkowicie nierealna.

Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL – wiadomości, wydarzenia

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: