We wrześniu 2026 roku sceną polityczną w Polsce i Europie wstrząsnęły wyniki wyborów regionalnych w niemieckim landzie Saksonia-Anhalt. Historyczne zwycięstwo odniosła tam skrajnie prawicowa, uznawana za prorosyjską **Alternatywa dla Niemiec (AfD)**, która zdobyła około 44,5 proc. głosów. Reakcja polskiego rządu na te wydarzenia była natychmiastowa i niezwykle ostra.
„Tylko idioci albo zdrajcy”
Premier **Donald Tusk** nie przebierał w słowach, komentując sukces niemieckich nacjonalistów. W mediach społecznościowych opublikował wpis, który błyskawicznie wywołał burzę polityczną:
„W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS”.
Szef polskiego rządu odniósł się w ten sposób do entuzjastycznych, zdaniem obozu władzi, komentarzy płynących ze strony niektórych polityków polskiej prawicy, dla których wysoki wynik AfD i wysoka frekwencja wyborcza stały się pretekstem do chwalenia zachodnich sąsiadów za „święto demokracji”.
Tusk nie cofa ani słowa
Mimo lawiny krytyki i sejmowej polemiki, premier wrócił do swoich słów, stawiając sprawę na ostrzu noża. „Przesadziłem? Ani trochę. Spójrzcie na ich zachwyty” – skwitował, podkreślając, że AfD to ugrupowanie jawnie antypolskie i prorosyjskie, którego program zakłada m.in. zacieśnianie relacji gospodarczych z Kremlem.
Wtórowali mu inni przedstawiciele koalicji rządzącej. Minister funduszy i polityki regionalnej **Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz** nazwała wynik AfD porażką wartości ważnych dla polskich patriotów. Z kolei polityści opozycji, m.in. z Konfederacji, odpierali zarzuty, uznając retorykę rządu za próbę odwrócenia uwagi od problemów krajowych.
Reakcja z Niemiec
Do słów polskiego premiera odniósł się również eurodeputowany AfD **Tomasz Froehlich**, który w specyficzny i lekceważący sposób postanowił odpowiedzieć na wpis szefa polskiego gabinetu, co dodatkowo podgrzało międzynarodową atmosferę wokół tego politycznego zgrzytu.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE