Wojna na mapach i w okopach
Wojna w Ukrainie dawno przestała być starciem, które da się łatwo zamknąć w ramach prostych komunikatów sztabowych. Przez długie miesiące front wydawał się zabetonowany, jednak dzisiejsza rzeczywistość drastycznie rozmija się z tym, co oficjalnie publikują rosyjskie ośrodki propagandowe. Szczególnie tam, gdzie ukraińskim żołnierzom udaje się przeprowadzić lokalne kontrataki i odbić skrawek ziemi, urzędowe mapy Kremla nadal malują świat po staremu.
Z drugiej strony, czarno-białe spojrzenie na sytuację bywa zgubne. Do huraoptymizmu droga daleka, ponieważ ukraińskie raporty kartograficzne również potrafią zakrzywiać obraz pola walki. Każda ze stron potrzebuje narracji sukcesu – jedni dla utrzymania morale zmęczonego społeczeństwa, drudji po to, by udowodnić nieuchronność swoich postępów.
Przewaga Rosjan to nie wszystko
Faktem pozostaje stała, miażdżąca przewaga logistyczna i zasobowa Rosji. Moskwa nieustannie rzuca w tryby machiny wojennej nowe rezerwy, wywierając presję na zmęczone ukraińskie brygady. Jednak ten widoczny na papierze marsz naprzód wcale nie oznacza całkowitego załamania linii obrony Kijowa.
W okopach jest brud, błoto, hałas rozрываających się pocisków i bezwzględna kalkulacja. Tam algorytmy internetowych map i propagandowe komunikaty z Moskwy czy Kijowa tracą jakiekolwiek znaczenie. Żołnierze walczą o każdy metr zrujnowanych budynków, podczas gdy w mediach trwa równoległa bitwa o umysły obserwatorów.
Dezinformacja jako stały element strategii
Eksperci ds. bezpieczeństwa wielokrotnie podkreślali, że rosyjska strategia informacyjna opiera się na permanentnym szumie. Zamiast budować spójną opowieść, Kreml sączy do globalnej przestrzeni publicznej sprzeczne komunikaty – od narracji o potężnej armii nie do zatrzymania, po próby przedstawiania własnych operacji jako skromnych działań defensywnych.
W tej wojnie prawda nie leży pośrodku. Prawda leży tam, gdzie milczą rzeczniki prasowe, a przemawiają zmęczeni ludzie w okopach i niezależne analizy analityków śledzących surowe, nienaruszone filtrami propagandy dane satelitarne.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE