Misja specjalna wysłanników Białego Domu
W dniach 5–8 września 2026 roku ukraińskie siły zbrojne miały otrzymać rozkaz zachowania całkowitej „ciszy” na lądzie, w powietrzu i na morzu. Sprawa błyskawicznie obiegła media za sprawą doniesień portalu „Ukraińska Prawda” oraz wpisów ukraińskiego deputowanego Ołeksija Honczarenki, wywołując lawinę spekulacji na temat kulisów trwających manewrów dyplomatycznych.
Bezpośrednią osią tych wydarzeń jest wizyta specjalnych wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa – Steve’a Witkoffa oraz Jareda Kushnera. Obaj negocjatorzy pojawili się najpierw w Moskwie, skąd w niedzielę, **6 września**, udadzą się bezpośrednio do Kijowa. Jak przekazał sam Donald Trump w Gabinecie Owalnym, amerykańscy wysłannici „przynoszą ze sobą propozycję zakończenia wojny”, a szanse na powodzenie tego planu oceniono optymistycznie.
Kijów deklaruje gotowość, ale Rosja nie zwalnia tempa
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził nadchodzące spotkanie i zadeklarował, że Kijów dopełni wszelkich formalności związanych z bezpieczeństwem przestrzeni powietrznej. Równocześnie podkreślił jednak, że jednostronny rozejm w realiach ciągłych rosyjskich bombardowań budzi poważne wątpliwości. Brud wojny, wyjące syreny alarmowe nad ukraińskimi miastami i nocne naloty dronów pokazują brutalną rzeczywistość, która stoi w sprzeczności z papierowymi ustaleniami.
Mimo zapowiedzi i dyplomatycznych wysiłków, w nocy przed kluczowymi rozmowami Rosja przeprowadziła kolejne uderzenia m.in. w obwodzie dniepropetrowskim oraz nad stolicą. Przedstawiciele ukraińskiej armii zaznaczają, że zawieszenie broni nie może mieć charakteru asymetrycznego, jeśli ma zagrażać życiu żołnierzy na linii frontu.
Kulisy i obawy wokół negocjacji
Wokół samej podróży narosło wiele napięć. Jak informowały wcześniej media powołujące się na źródła zbliżone do sprawy, amerykańscy wysłannici – a w szczególności Steve Witkoff – obawiali się o bezpieczeństwo ze względu na bezwzględną kampanię rosyjskich nalotów trwającą w Kijowie. Ostatecznie jednak decyzja o przylyocie zapadła, a stery nad ewentualnym przełomem pokojowym przejmuje Waszyngton.
Najbliższe godziny pokażą, czy wizyta bliskich współpracowników amerykańskiego przywódcy przyniesie realne opcje deeskalacji, czy pozostanie jedynie kolejnym niezrealizowanym epizodem dyplomatycznym w cieniu huku artylerii.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE