Kontrowersje wokół koncertu w prezydenckiej rezydencji
Pod koniec sierpnia 2026 roku rezydencja Prezydenta RP w Juracie stała się miejscem gorącej dyskusji politycznej i społecznej. W dniach 29–30 sierpnia 2026 r. organizowane jest tam wydarzenie „Przyszłość.pl”, adresowane do młodzieży. Oprócz debat i paneli dyskusyjnych z udziałem Karola Nawrockiego, zaplanowano część artystyczną. Prawdziwą burzę wywołała jednak informacja, że na scenie wystąpi Konrad Skolimowski, znany szerzej jako Skolim.
Krytycy, w tym m.in. twórcy aplikacji Pomelody Anna i Adam Weberowie oraz niektórzy muzycy i rodzice, zaapelowali do głowy państwa o odwołanie koncertu. Ich zdaniem teksty utworów wykonawcy – takie jak wers „rozkładam nogi twoje i biorę to co moje” – są zbyt wulgarne i pełne seksualnych aluzji, by promować je podczas oficjalnego wydarzenia państwowego z udziałem młodzieży.
Marcin Przydacz komentuje sprawę w Polsat News
Do zarzutów odniósł się szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, Marcin Przydacz, który w piątek (28 sierpnia 2026 r.) gościł w programie „Graffiti” na antenie Polsat News. Polityk przyznał, że osobiście nie słucha tego rodzaju muzyki, jednak stanowczo bronił obecności artysty w line-upie imprezy.
– Nie sądzę, aby dochodziło tam do jakichś gorszących scen, raczej to ma być zabawa. Młodzi ludzie lubią muzykę rozrywkową i być może lekko pikantną – stwierdził Przydacz na antenie.
Prezydencki minister poszedł o krok dalej, uderzając w polityczną konkurencję i nawiązując do innych młodzieżowych wydarzeń w Polsce. Podkreślił, że cytaty z piosenek Skolima wcale nie są najbardziej drastycznymi tekstami, jakie można usłyszeć w przestrzeni publicznej: – Na imprezach słyszałem dużo dalej idące teksty. To jest dużo mniej wulgarne niż piosenki na Campusie Trzaskowskiego – ocenił.
Klimat imprezy i polityczny kontekst
Organizatorzy z ramienia Kancelarii Prezydenta przekonują, że weekend w Juracie ma mieć charakter formacyjny i debatuje się tam przede wszystkim o kluczowych wyzwaniach stojących przed Polską. Obecność „króla latino” ma być jedynie ukłonem w stronę preferencji muzycznych młodego pokolenia, które – zdaniem Pałacu – tłumnie śledzi twórczość tego wykonawcy. Sprawa ta po raz kolejny obnażyła jednak głębokie podziały w polskiej debacie publicznej, gdzie nawet dobór artystów na imprezę młodzieżową staje się ośmiogodzinnym starciem narracji obozu rządowego i opozycji.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE