Przelew na telefon i bolesna pomyłka
Wystarczy chwila, kilka kliknięć w smartfonie i gotowe – pieniądze mkną do znajomego ekspresowym przelewem na numer. Zamiast wpisywać długie numery kont, ufamy cyfrom zapisanym w książce adresowej. Systemy takie jak BLIK rozbiły bank pod względem wygody. Korzystamy z nich codziennie, płacąc za obiad, zrzucając się na prezent czy oddając drobne długi.
Co jednak dzieje się w momencie, gdy numer telefonu, który znamy na pamięć, nagle zmienia właściciela? Dawny użytkownik rezygnuje z umowy, zmienia sieć albo – co gorsza – umiera. Banki najczęściej nie wiedzą o tym automatycznie. W rezultacie w systemach finansowych wciąż widnieje aktywne powiązanie starego numeru z cudzym rachunkiem. Gdy sieć komórkowa oddaje ten sam numer nowemu klientowi, pułapka gotowa: Twój przelew ląduje w kieszeni zupełnie obcej osoby.
Projekt art. 396a – bat na „zabłąkane” transakcje
Problem narastał od miesięcy, dlatego sprawą zajęli się posłowie. Do Sejmu trafił projekt nowelizacji, który ma całkowicie ukrócić ten proceder. Kluczowym elementem propozycji jest dodanie do ustawy Prawo komunikacji elektronicznej nowego przepisu – art. 396a.
Zgodnie z planowanymi zmianami, firmy telekomunikacyjne zostaną zmuszone do regularnego przekazywania dostawcom usług płatniczych oraz organizacjom płatniczym specjalnych wykazów. Chodzi o numery telefonów, które po rozwiązaniu umowy z abonentem zostały „zwolnione” i wkrótce mogą trafić do kogoś innego. Dzięki temu banki zyskałyby narzędzie do weryfikacji na żywo – zanim numer zostanie przypisany nowej osobie, instytucje finansowe wiedziałyby, że starą relację należy natychmiast rozpiąć.
Zwaśnione branże: Finanse klaszczą, telekomy grzmią
Choć intencja poselska wydaje się słuszna, propozycja już zdążyła podzielić rynek. Po jednej stronie barykady stoi branża finansowa, która nowe przepisy przyjmuje z otwartymi rękoma. Przedstawiciele operatorów płatności wskazują, że ściślejsza wymiana informacji drastycznie podniesie bezpieczeństwo obrotu bezgotówkowego.
Całkowicie inne zdanie mają jednak sami operatorzy komórkowi. Nie ukrywają oni swojego sceptycrzmu wobec pomysłu wrzucania na ich barki dodatkowych obowiązków kontrolnych.
„Ograniczenie ryzyka błędnych przelewów na telefon jest ważne, ale proponowane rozwiązanie (…) przerzuca na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek zabezpieczenia usług sektora finansowego, których operatorzy nie projektowali i nie świadczą” – punktuje w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Piotr Kędzierski, dyrektor departamentu regulacji i rynku hurtowego w T-Mobile Polska.
Choć projekt jest dopiero na etapie prac parlamentarnych, jedno jest pewne: presja na uszczelnienie mobilnych płatności rośnie. Dla zwykłego Kowalskiego może to w niedalekiej przyszłości oznaczać koniec stresu związanego z wysyłaniem gotówki w czarną dziurę nieaktualnych baz danych.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE