Kosmiczny apetyt na sukces
Zamiast akademickiej nudy – huczne silniki, zapach paliwa i precyzyjna inżynieria. 4 września 2026 roku w Strefie Kultury Studenckiej Politechniki Wrocławskiej zaprezentowano najnowsze dzieło młodych konstruktorów z Koła Naukowego PWr in Space. Model R8 „Alcyone” to dziesiąta rakieta w historii zespołu, która już w październiku stanie w szranki podczas prestiżowych, międzynarodowych zawodów European Rocketry Challenge (EuRoC) w Portugalii.
Nazwa konstrukcji nie jest przypadkowa – nawiązuje do najjaśniejszej gwiazdy spośród Plejad w gwiazdozbiorze Byka. Wrocławscy studenci liczą na to, że ich pojazd rozbłyśnie równie jasnym blonkiem na europejskim niebie.
Od pustyni w USA po portugalskie poligony
Nowa rakieta to bezpośrednia kontynuacja legendarnego projektu R7 „Together”. Przypomnijmy: majowy start poprzedniczki na pustyni Mojave w USA przeszedł do historii jako przełomowy moment – była to pierwsza polska studencka rakieta na paliwo ciekłe, która skutecznie wzbiła się w powietrze podczas międzynarodowej rywalizacji. Ambicje rosną wraz z każdym kolejnym litrem spalonego paliwa. Zespół nie układa rąk do oklasków, tylko zakasuje rękawy.
Prace nad modelem R8 trwały niemal rok – od listopada 2025 roku – angażując ponad 100 osób, głównie z różnych wydziałów Politechniki Wrocławskiej, ale także wspieranych przez pasjonatów z innych uczelni i liceów.
Co kryje się pod poszyciem R8 „Alcyone”?
Inżynierowie z PWr wprowadzili szereg modyfikacji, dzięki którym konstrukcja stała się lżejsza, bardziej modułowa i łatwiejsza w serwisowaniu. Unikalną oprawę wizualną rakiety przygotowano we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu.
Oto najważniejsze parametry techniczne:
- Masa bez paliwa: ok. 44 kg (po zatankowaniu ok. 52 kg).
- Napęd: silnik na paliwo ciekłe (utleniacz to podtlenek azotu, paliwo – etanol).
- Ciąg maksymalny: 3600 niutonów, przy czym silnik pracuje zaledwie przez 6 sekund.
- Zadanie bojowe: wyniesienie ładunku badawczego na zaplanowane apogeum na wysokość dokładnie 3 000 metrów.
Po osiągnięciu wyznaczonego celu, skomplikowane systemy elektroniki pokładowej i dwustopniowy układ spadochronowy mają bezpiecznie sprowadzić aparat z powrotem na ziemię. Czy polska technologia po raz kolejny udowodni swoją klasę na Starym Kontynencie? Przekonamy się już w połowie października.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE