Koniec pewnej epoki w astronomii
Mija dokładnie 20 lat od dnia, który na zawsze zmienił treść podręczników do geografii i fizyki na całym świecie. 24 sierpnia 2006 roku podczas XXVI Zgromadzenia Ogólnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU) w Pradze podjęto decyzję, która wywołała burzę nie tylko w środowisku naukowym, ale i w sercach miłośników astronomii. Pluton, uważany przez dziesięciolecia za dziewiątą i najdalszą planetę Układu Słonecznego, oficjalnie stracił swój prestiżowy status.
Od tamtego momentu minęły już dwie dekady, a dyskusje nad słusznością tej decyzji wciąż powracają. Czym podpadł mały, lodowaty świat z odległych rubieży?
Nowe zasady gry i „bałagan” na orbicie
Przez lata definicja planety była niezwykle płynna. W praktyce uznawano za nią wszystko, co krąży wokół Słońca i jest odpowiednio duże. Jednak dynamiczny rozwój technik obserwacyjnych na przełomie XX i XXI wieku sprawił, że w głębi Pasa Kuipera zaczęto masowo odkrywać obiekty transneptunowe. Sytuacja wymknęła się spod kontroli w 2005 roku, kiedy astronomowie natrafili na Eris – ciało niebieskie początkowo uznawane za większe od samego Plutona.
Naukowcy stanęli pod ścianą. Musieli precyzyjnie zdefiniować, czym właściwie jest planeta, albo powiększyć ich listę do kilkunastu, a w przyszłości pewnie kilkudziesięciu obiektów. Wybrano drugie rozwiązanie – stworzono rygorystyczne kryteria. Zgodnie z rezolucją IAU, aby ciało niebieskie zasługiwało na miano planety, musi:
- Krążyć po orbicie wokół Słońca.
- Posiadać wystarczającą masę, by grawitacja nadała mu niemal kulisty kształt.
- „Oczyścić” otoczenie wokół swojej orbity z innych obiektów.
I tu pojawił się problem Plutona. Choć spełnia dwa pierwsze warunki, jego orbita dzieli przestrzeń z niezliczonymi bryłami lodu i skał w Pasie Kuipera. Mówiąc najprościej: Pluton nie posprzątawał swojego kosmicznego podwórka. W efekcie zdegradowano go do nowo utworzonej kategorii planet karłowatych, nadając mu symboliczny numer katalogowy 134340. Głosowanie nie było jednolite – za degradacją opowiedziało się 237 delegatów, przeciw było 137, a 30 wstrzymało się od głosu.
Od odkrycia do historycznego przelotu
Historia Plutona od samego początku była pełna fascynujących zwrotów akcji. Został odkryty 18 lutego 1930 roku przez amerykańskiego astronoma Clyde’a Tombaugha w Obserwatorium Lowella w Arizonie. Co ciekawe, jego intrygująca nazwa nie pochodzi od naukowców, a zawdzięczamy ją 11-letniej Venetii Burney z Oksfordu, która podczas śniadania zasugerowała dziadkowi, by nazwać nowo odkryty świat imieniem rzymskiego boga podziemi.
Przez dziesięciolecia pobytu w podręcznikach Pluton pozostawał jednak wielką tajemnicą – żadna z mknących przez Układ Słoneczny sond Voyager nie skierowała w jego stronę swoich obiektywów. Ironia losu sprawiła, że dokładnie w tym samym roku, w którym stracił status planety (2006), w przestrzeń kosmiczną wystartowała sonda New Horizons. Kiedy w lipcu 2015 roku urządzenie dotarło w pobliże Plutona, ludzkość po raz pierwszy ujrzała jego szczegółowe oblicze – w tym słynny, gigantyczny obszar w kształcie serca na powierzchni.
Choć minęło 20 lat od kontrowersyjnej decyzji z Pragi, „Dzień Degradacji Plutona” co roku przypomina o tym, jak ewoluuje nasza wiedza o kosmosie. Niezależnie od formalnych tabelek i unijnych dekretów, odległy, mroźny świat na peryferiach układu nadal rozpoczyna wyobraźnię milionów ludzi.
Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE