Test na symulatorzie dachowania udowodnił, że w trakcie groźnego wypadku drogowego kierowca traci fizyczną kontrolę nad własnym ciałem, a kluczową rolę w ratowaniu życia odgrywają prawidłowo zapięte pasy bezpieczeństwa.
Temat bezpieczeństwa na drodze powrócił ze szczególną siłą po tragicznym wypadku autokaru na Węgrzech. Wzorem wielu ekspertów, którzy apelują o bezwzględne zapinanie pasów w każdych okolicznościach, reporterka Polsat News Magdalena Pochwalska postanowiła sprawdzić w kontrolowanych warunkach, z jakimi siłami mierzy się człowiek w obracającym się aucie.
Przeciążenia i brak kontroli
Doświadczenie przeprowadzono na specjalnym symulatorze odtwarzającym warunki dachowania pojazdu. Już przy niewielkiej prędkości rzędu 20–30 km/h dziennikarka odczuła potężne siły działające na organizm.
„Mówić jestem w stanie, choć to trudne. To, co się czuje, to brak kontroli nad organizmem. Gdyby nie pasy, nie wyobrażam sobie, co by się wydarzyło” – relacjonowała na anteni Magdalena Pochwalska.
Eksperti podkreślają, że aby pasy zadziałały skutecznie, muszą być ściśle dopasowane do sylwetki i odpowiednio zapięte.
Niebezpieczne luźne przedmioty w kabinie
Podczas symulacji zwrócono również uwagę na zagrożenia ze strony przedmiotów luźno leżących w kabinie samochodu. Eksperci ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego ostrzegają, że w chwili gwałtownego zderzenia lub dachowania waga zwykłych rzeczy drastycznie rośnie.
- Przedmioty codziennego użytku, takie jak telefon czy klucze, mogą stać się niebezpiecznymi pociskami.
- Niefortunnie pozostawiona na fotelu torba o wadze 3 kg przy prędkości 50 km/h może uderzyć z siłą blisko 60 kg.
Eksperyment po raz kolejny przypomina, że dbałość o detale – od dokładnego zapięcia pasów po schowanie luźnych bagażu – decyduje o przeżyciu w sytuacjach ekstremalnych na drodze.
Źródło: Polsat News – Wiadomości – Moto

KOMENTARZE