Niemieckie stacje paliw z rządową tarczą. Od października wielka ulga dla kierowców

Strona głównaŚwiat

Niemieckie stacje paliw z rządową tarczą. Od października wielka ulga dla kierowców

Kolejne podwyżki na stacjach. Ministerstwo Energii ogłasza nowe limity cen paliw
Koniec wakacyjnej ulgi na stacjach. Ministerstwo ogłasza ostatnie limity cen paliw
Koszmarne podwyżki na stacjach. Kierowcy łapią się za głowy, a ceny paliw zbliżają się do 9 zł

Rekordy w portfelach niemieckich kierowców

Ceny na stacjach benzynowych u naszych zachodnich sąsiadów przyprawiały o zawrót głowy. Jeszcze niedawno średnia stawka za litr popularnej benzyny E10 w Niemczech uderzyła w pułap 2,279 euro, podczas gdy olej napędowy kosztował średnio aż 2,446 euro. Koszty tankowania stały się potężnym obciążeniem dla domowych budżetów i gospodarki.

Państwo postanowiło jednak zareagować. Rząd federalny w Berlinie porozumiał się z landami w sprawie wdrożenia specjalnego pakietu osłonowego. To powtórka z rozrywki – podobny mechanizm ratunkowy testowano już wiosną tego roku.

17 centów ulgi na litrze. Jak to policzyć?

Głównym narzędziem walki z drożyzną ma być cięcie podatków. Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami, od 1 października do końca grudnia 2026 roku podatek energetyczny (Energiesteuer) nakładany na benzynę oraz olej napędowy zostanie pomniejszony o 14 eurocentów na litrze.

Co to oznacza w praktyce? Po uwzględnieniu mniejszego podatku od wartości dodanej (VAT), łączna ulga dla kierowców wyniesie niemal 17 eurocentów na litr (w przeliczeniu ok. 0,74–0,75 zł).

Ile zostanie w kieszeni? Przy zatankowaniu standardowego, 50-litrowego baku, kierowca zaoszczędzi 8,50 euro. Czy to dużo? Przy obecnych poziomach cen to zaledwie kropla w morzu potrzeb, ale każda ulga jest na wagę złota.

Kto za to zapłaci?

Koszt całego przedsięwzięcia oszacowano na bagatela 2,5 miliarda euro (ok. 10,9 mld zł). Wydatki te po połowie wezmą na siebie władze federalne oraz kraje związkowe.

Warto jednak zwrócić uwagę na głos Ministerstwa Finansów. Przedstawicileresortu otwarcie zapowiedzieli, że wydane środki mają zostać w dużej mierze odzyskane dzięki podatkowi od nadmiarowych zysków (windfall tax), który uderzy w koncerny energetyczne.

Co dalej z cenami?

Berlin nie zamierza poprzestać na trzymiesięcznym rabacie. W kuluarach mówi się już o kolejnym kroku – najpóźniej od 1 stycznia 2027 roku planowane jest wprowadzenie sztywnych limitów cenowych na wzór rozwiązań znanych m.in. z Luksemburga czy Belgii. Sytuacja na rynku ropy bywa zmienna, a europejscy politycy panicznie szukają sposobów, by utrzymać nastroje społeczne w ryzach.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: