Ponad 400 minut po czasie. Dramatyczny finał podróży ze stolicy Ukrainy
W niedzielę, 13 września 2026 roku, na stację Warszawa Wschodnia dotarł pociąg rejsowy relacji Kijów–Warszawa. Skład zameldował się w polskiej stoliciu z gigantycznym, ponad 400-minutowym opóźnieniem. Jednak to nie sam poślizg czasowy mrozi krew w żyłach, lecz to, co działo się kilka godzin wcześniej, tuż przed polską granicą.
W godzinach porannych — około godziny 5:00–5:30 — w obwodzie wołyńskim, zaledwie 2 kilometry od granicy z Polską, w lokomotywę pociągu uderzył rosyjski dron odrzutowy. Zagrożenie było brutalnie realne. Pasażerowie, w większości jeszcze zaspani, musieli natychmiast opuścić wagony.
Ucieczka bez bagaży i płacz dzieci w środku nocy
Wybuch i gęsty dym wstrząsnęły okolicą. Służby zadziałały błyskawicznie, ale paniki nie udało się uniknąć. Ludzie musieli uciekać z peronów w pole, oddalając się na kilkaset metrów od jakichkolwiek zabudowań.
— Owszem, był też strach, dzieci płakały, trzeba było natychmiast wyjść bez bagaży ze składu oraz peronów i oddalić się daleko od zabudowań — relacjonowali pasażerowie w rozmowie z reporterem TVN24. Wielu z nich po dotarciu na Dworzec Wschodni w Warszawie nie kryło emocji; niektórzy padali sobie w ramiona, dziękując za ocalenie życia.
Co ustalły służby? Bilans ataku
Jak przekazały ukraińskie koleje państwowe Ukrzaliznycia oraz polskie PKP Intercity, na pokładzie pociągu znajdowało się 206 pasażerów. Wśród podróżnych nie było obywateli Polski. Dzięki wcześniejszemu ostrzeżeniu od kolejowego zespołu monitorującego przestrzeń powietrzną, maszyniści i załoga zdążyli zareagować. W samym uderzeniu oraz następującej po nim ewakuacji nikt nie ucierpiał.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził później, że nad zachodnią Ukrainą odnotowano nad ranem przelot kilkunastu dronów typu Geran-5, jednak polska granica nie została naruszona. Mimo to bliskość eksplozji – słyszanej m.in. w polskich miejscowościach przygranicznych – po raz kolejny unaocznila, jak blisko unijnych szlaków transportowych przetacza się front.
Zamiast planowego dojazdu aż do stacji Warszawa Zachodnia, składowi skrócono bieg, a zmęczeni podróżni wysiedli już na stacji Warszawa Wschodnia.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE