Przełomowa zapowiedź dla gdańskiego żużla. Miasto szykuje grubsze portfele po awansie

Strona głównaSport

Przełomowa zapowiedź dla gdańskiego żużla. Miasto szykuje grubsze portfele po awansie

Dramat w Grudziądzu. GKM wypuścił z rąk historyczną szansę, Motor zagra o medale
Sensacja w PGE Ekstralidze. Bartosz Zmarzlik musiał uznać wyższość rywala z Leszna
Maksymilian Pawełczak przerywa milczenie po groźnym upadku. Jasna deklaracja żużlowca Polonii

Kluczowy moment dla żużlowców z Gdańska

Gdańskie Wybrzeże stoi przed szansą, która może odmienić losy klubu na kolejne lata. 13 i 20 września 2026 roku to daty, które rozgrzewają kibiców czarnego sportu do czerwoności. Drużyna zameldowała się w wielkim finale Krajowej Ligi Żużlowej, w którym zmierzy się z niemieckim zespołem Trans MF Landshut Devils. Stawka jest ogromna — to nie tylko prestiż i korona mistrzów rozgrywek, ale przede wszystkim upragniony awans.

Zanim jednak motocykle zaryczały na torze, z gabinetów gdańskich urzędników napłynęły wieści, na które fani czekali od dawna. Kwestia finansowania sportu w mieście znów stała się gorącym tematem.

Deklaracja wiceprezydenta i cień piłkarskiej Lechii

Niedawno miasto ogłosiło potężne wsparcie dla piłkarskiej Lechii Gdańsk, która ma otrzymać aż 7 milionów złotych na sezon 2026/2027. Ta decyzja wywołała sporo dyskusji w trójmiejskim środowisku sportowym. Fani innych dyscyplin zaczęli głośno pytać: a co z nami?

W tej wrzawie głos zabrał wiceprezydent Gdańska, Piotr Borawski. Jego słowa brzmią jak muzyka dla uszu sympatyków żużla. Polityk zadeklarował jasno: jeśli Wybrzeże wywalczy awans sportowy, miejski kurek z pieniędzmi zostanie odkręcony mocniej. Wyższa dotacja ma zagwarantować stabilny byt i możliwość rywalizacji na wyższym szczeblu rozgrywkowym.

Pieniądze to nie wszystko, ale bez nich ani rusz

Żużel w Gdańsku przeżywał w ostatnich latach różne chwile. Współpraca samorządu z klubem układała się ze zmiennym szczęściem, choć miasto regularnie inwestowało w infrastrukturalną modernizację obiektu (wartość dotychczasowych prac na stadionie szacuje się na około 2 miliony złotych).

Teraz poprzeczka wieszona jest znacznie wyżej. Awans do wyższej ligi wiąże się z gwałtownym skokiem kosztów — logistyka, kontraktowanie klasowych zawodników czy utrzymanie parku maszynowego pochłaniają astronomiczne kwoty. Deklaracja Borawskiego to jasny sygnał: ratusz nie zostawi klubu samego sobie, o ile sportowcy dowiozą wynik na torze.

Pierwszy krok to wyjazd do Bawarii. Prawdziwe trzęsienie ziemi — zarówno sportowe, jak i organizacyjne — nastąpi jednak podczas rewanżu na własnym stadionie. Kibice Wybrzeża trzymają kciuki, by tegoroczny wrzesień zapisał się w historii złotymi zgłoskami.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: