Wielkie emocje w Lesznie. Startuje faza play-off
Dziś, w niedzielę **6 września 2026 roku** o godzinie **17:00**, stadion w Lesznie stał się areną pierwszego starcia półfinalowego w ramach **PGE Ekstraligi**. Miejscowa Fogo Unia podejmuje przed własną publicznością ekipę Betard Sparty Wrocław. Stawka tego dwumeczu jest ogromna – walka toczy się o awans do wielkiego finału drużynowych mistrzostw Polski. Gospodarze ostrzą sobie zęby na solidną zaliczkę, ale wrocławianie, mimo problemów kadrowych, z pewnością nie ułatwią im zadania.
Roszady w składzie Sparty: Powrót Bewleya i bolesna strata
Sytuacja kadrowa gości ze stolicy Dolnego Śląska jest niezwykle ciekawa. Betard Sparta musi radzić sobie bez **Bartłomieja Kowalskiego**. Młody krajowy zawodnik wrocławian odczuwa jeszcze skutki pechowego upadku, którego nabawił się podczas zawodów w słowackiej Żarnowicy, co całkowicie wyklucza go z niedzielnego występu.
Z drugiej strony, sztab szkoleniowy odnotował powrót, na który czakano z wypiekami na twarzy. Po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją do składu wraca **Daniel Bewley**. Brytyjczyk ma za sobą długą rehabilitację, a jego aktualna forma pozostaje wielką niewiadomą. W tak ważnym momencie sezonu brak pełnego rytmu meczowego u tak istotnego ogniwa może okazać się sporym ryzykiem dla Sparty.
Fogo Unia w optymalnym zestawieniu
W zupełnie innym położeniu znajduje się drużyna z Wielkopolski. Fogo Unia przystępuje do konfrontacji w swoim najsilniejszym, domowym zestawieniu. Pod wodzą trenera Rafała Okoniewskiego leszczynianie chcą wykorzystać atut własnego toru, który tradycyjnie sprzyja „Bykom”. W szeregach gospodarzy pełna mobilizacja – kibiców czeka m.in. występ doświadczonego Janusza Kołodzieja oraz żużlowców takich jak Grzegorz Zengota czy Piotr Pawlicki. Ogromne oczekiwania wiążą się także z postawą Keynana Rew, który ma szansę zrehabilitować się za słabsze występy w końcówce rundy zasadniczej.
Czy osłabieni wrocławianie zdołają zatrzymać rozpędzoną Unię na jej terenie? Odpowiedź przynosi trwający na żywo mecz na leszczyńskim „Smoczyku”.

KOMENTARZE